
Namydliła i wypłukała włosy, a pytania uciekły z głowy, gdy chłodna woda spływała po jej ciele. Umyła resztę ciała myjką i mydłem nawilżającym, spędziła pod prysznicem więcej czasu, niż musiała, aż wreszcie wyszła z kabiny.
Wycierając się, obejrzała się w lustrze. Nieźle jak na trzydzieści sześć lat i dorastającego syna – stwierdziła w duchu. Zawsze miała małe piersi i chociaż bardzo ją to martwiło, gdy była młodsza, teraz była zadowolona, bo nie zaczęły obwisać jak u innych kobiet w jej wieku. Miała płaski brzuch, nogi długie i smukłe po latach ćwiczeń. Kurze łapki w kącikach oczu nie były jeszcze zbyt widoczne, chociaż to nie miało dla niej żadnego znaczenia. Tego ranka była zadowolona ze swojego wyglądu, wakacjom przypisała tę niezwykłą dla niej akceptację siebie.
Po nałożeniu delikatnego makijażu ubrała się w beżowe szorty, białą bluzkę bez rękawów i brązowe sandały. Wiedziała, że za godzinę będzie parno i upalnie, a chciała się czuć swobodnie, spacerując po Provincetown. Wyjrzała przez okno w łazience. Zauważyła, że słońce wzeszło jeszcze wyżej. Postanowiła posmarować się kremem z filtrem ochronnym. Jeśli tego nie zrobi, narazi się na oparzenie i zepsuje sobie pobyt nad morzem.
Na zewnątrz, na ganku, Deanna postawiła na stole śniadanie: melona i grejpfruta oraz przypieczone rogaliki. Usiadła i posmarowała rogaliki serkiem z niską zawartością tłuszczu. Znowu była na diecie. Rozmawiały dłuższą chwilę. Brian poszedł na golfa, jak robił to codziennie przez cały tydzień. Musiał wychodzić wcześnie rano, ponieważ brał leki, które, jak powiedziała Deanna, robiły straszne rzeczy ze skórą, jeśli za długo przebywał na słońcu.
