To w takich chwilach pojawiały się nieśmiałe, jakby niedozwolone myśli o mężczyznach. Nikt nigdy nie rozmawiał z Belindą o misteriach miłości, co najwyżej padały jakieś pokrywane chichotem aluzje, z których nie rozumiała nic. Pewnego razu zapytała matkę, skąd się wzięło dziecko Signe i jak się dostało tam, gdzie jest. W odpowiedzi matka wymierzyła jej policzek i boleśnie szarpnęła za ucho.

W kilka dni później wydarzyło się jednak coś, co ją zastanowiło. Usłyszała, jak kucharka mówi do pokojówki: „Jezu, widziałaś, jakich kształtów nabrała Belinda? Temu, co wczoraj przychodził tu z butami, mało oczy z orbit nie wyszły na jej widok!”

Pokojówka na to westchnęła i powiedziała, że to żaden chłop nie będzie musiał toczyć długich bojów.

Belinda nie pojmowała sensu tej rozmowy, całkiem po prostu nie rozumiała, o czym mówią. Ale słowa o kształtach zastanowiły ją do tego stopnia, że poszła do swojego pokoju i próbowała dokładnie się obejrzeć w lusterku nad toaletką. Nie była to najłatwiejsza rzecz na świecie, ale kiedy stanęła na krześle, mogła zobaczyć za jednym razem sporą część swojej figury. A wtedy nawet ona musiała przyznać, że dziewczyny w kuchni miały rację. Talię miała bardzo szczupłą, ale i ponad talią, i poniżej była naprawdę ładnie zaokrąglona. I… Wstyd i zgroza, ale gdy tylko zobaczyła własną twarz, ujrzała w niej także ową trawiącą ją od wnętrza tęsknotę. Poznawała to po obrzmiałości czerwonych warg, po spojrzeniu spod spuszczonych powiek, a także po gestach niespokojnych, jakby czegoś szukających rąk i po niecierpliwości każdego ruchu ciała.

Nagle przyszły jej do głowy pewne słowa, które kiedyś powiedziała Signe. Napomknienie zaledwie, jak w ogóle wszystko, co z tymi sprawami miało związek. I tak samo niezrozumiałe. Ale wtedy też odczuwała to dziwne mrowienie. „Kiedy mężczyzna cię dotknie, Belindo, to staniesz się jak wosk. Wtedy nie będziesz pragnęła niczego więcej poza tym, by zamknąć się wokół niego, nie, ty jeszcze tego nie rozumiesz!”



12 из 197