— Misza — rzekł Jurkowski do mikrofonu — czy prędko?

— Jeszcze pół godzinki — zachrypiał niewyraźny głos nawigatora. Statek znów zadrżał gwałtownie. Podłoga usunęła się spod nóg.

— Znów meteoryt — powiedział Jurkowski — To już trzeci.

— Coś za gęsto — rzekł Dauge. Jurkowski rzucił do mikrofonu pytanie.

— Misza, czy dużo mikrometeorytów?

— Dużo, Wołodieńka — odpowiedział Michaił Antonowicz. W jego głosie brzmiał niepokój. — Już o trzydzieści procent ponad średnią gęstość, a wciąż rośnie i rośnie…

— Misza, kochany — poprosił Jurkowski — prowadź częstsze pomiary, dobrze?

— Pomiary prowadzi się co dwadzieścia sekund — odrzekł nawigator.

Potem powiedział coś jeszcze, ale już nie do mikrofonu. W odpowiedzi rozległ się głos Bykowa: Można.

— Wołodieńka — przemówił znów nawigator. — Przełączam pomiary na dziesięć na minutę.

— Dziękuję, Misza — rzekł Jurkowski. Statkiem znów szarpnęło.

— Słuchaj, Wołodia — szepnął Dauge. — To coś niebywałego.

Żylin także pomyślał, że to coś niezwyczajnego. Nigdzie, w żadnym podręczniku ani też w locjach nie było mowy o zwiększeniu gęstości meteorytów w bezpośredniej bliskości Jowisza. Zresztą w bezpośredniej bliskości Jowisza mało kto bywał.

Żylin przysiadł na ramie komory i spojrzał na zegarek. Do perijovum pozostawało jeszcze ze dwadzieścia minut, nie więcej. Za dwadzieścia minut Dauge kropnie pierwszą serię. Według niego wybuch serii bombosond to nadzwyczajny widok. Dwa lata temu Dauge prowadził za pomocą takich sond bombowych badania atmosfery Uranu. Żylin obejrzał się na niego: siedział przykucnięty przed spektrografem, trzymając rękami dźwignie steru. Był chudy, czarny, o ostrym nosie, na lewym policzku miał szramę. Co chwila wyciągał długą szyję i spoglądał to lewym, to prawym okiem w celownik. Za każdym razem po jego twarzy przebiegał pomarańczowy odblask. Żylin zwrócił spojrzenie na Jurkowskiego. Stał z twarzą wciśniętą w okular peryskopu i niecierpliwie przestępował z nogi na nogę. Na jego szyi chybotało się zawieszone na czarnej taśmie cętkowane jajo mikrofonu. Tak, Dauge i Jurkowski to sławni planetolodzy.



20 из 289