
A science fiction (choć, niestety, w tym zbiorze nie ma jej zbyt wiele) unosi nas między gwiazdy, w inne czasy, inne umysły. Nie ma to jak krótka wizyta w głowie obcego, by nam przypomnieć, jak niewiele różni nas od innych ludzi.
Opowiadania to niewielkie okienka do innych światów, innych umysłów i snów. To podróże, które pozwalają odwiedzić drugi koniec wszechświata i zdążyć wrócić na kolację.
Ja sam już od niemal ćwierć wieku pisuję opowiadania. Z początku stanowiły świetną metodę nauki pisarskiego rzemiosła. Młodym pisarzom najtrudniej przychodzi skończyć to, co zaczęli, i właśnie dzięki opowiadaniom nauczyłem się to robić. Dziś większość rzeczy, które piszę, jest raczej długa – długie komiksy, długie książki, długie filmy – zatem krótki tekst, coś co można skończyć w parę dni czy tydzień, to czysta frajda.
Moi ulubieni autorzy opowiadań z dzieciństwa pozostali w większości do dziś moimi ulubionymi autorami. To pisarze tacy, jak Saki, Harlan Ellison, John Collier czy Ray Bradbury, sztukmistrze i magicy, potrafiący za pomocą zaledwie dwudziestu sześciu liter i kilku znaków przestankowych rozbawić nas i złamać nam serce. A wszystko na zaledwie kilku stronicach.
Zbiory opowiadań mają jeszcze jedną zaletę: nie wszystkie zgromadzone w nich teksty muszą się nam podobać. Jeśli trafimy na jakiś, który nam nie odpowiada, wiemy, że wkrótce zacznie się następny.
W zebranych tu opowiadaniach spotkacie twardego detektywa ze świata dziecięcych bajek i grupę ludzi, którzy lubią jadać najróżniejsze rzeczy, znajdziecie też wiersz o tym, jak się zachować, gdy traficie do magicznego świata, i historię o chłopcu, który spotyka pod mostem trolla i dobija z nim targu. Jest tu także opowieść, która stanie się częścią mojej następnej książki dla dzieci, Księgi cmentarnej, o chłopcu, który mieszka na cmentarzu, wychowywany przez umarłych, a także opowiadanie, które napisałem w młodości, zatytułowane Jak sprzedać Most Pontyjski, historia fantasy zainspirowana przez autentycznego człowieka, „Hrabiego" Victora Lustiga, który naprawdę sprzedał wieżę Eiffla, mniej więcej w taki właśnie sposób (po czym kilka lat później zmarł w więzieniu Alcatraz).
