Wydarzyło się to Milion lat temu. Teraz nie ma to żadnego znaczenia.

Rozdział pierwszy




Interesująca heraldyka: CZARNY TCHÓRZ NA ZŁOTYM POLU


- Jak zdrowie pańskiej sowy?

- Sowa ma się świetnie, dziękuję bardzo...

Moja sowa zdechła przed pięciu laty, jednak odpowiedziałem tak, jak tego wymagała uprzejmość. Powiadają, że współczesny rytuał wymiany uprzejmości ma swoje korzenie w dawno zapomnianym narzeczu; onegdaj powitanie tak właśnie, mniej więcej, brzmiało: „kom sawa ”*[* - przypis: - sawa (ros. fonet.) - sowa.]?

Gość kiwnął z takim zadowoleniem, jakby zdrowie mojej sowy naprawdę niezmiernie go interesowało. Odchylił się na oparcie cudownie niewygodnego fotela, przypatrując mi się spod nastroszonych, rzadkich brwi.

Jak na swoje pięćdziesiąt dziewięć lat nie wyglądał źle. Wiedziałem, że nie jest magiem dziedzicznym, lecz mianowanym, że magiczny tytuł otrzymał będąc już wiejskim komisarzem i podczas atestacji zawyżyli mu stopień - dali trzeci zamiast czwartego.

Wiedziałem także, jakie ma o mnie zdanie.

- A jak zdrowie pańskiej sowy, panie komisarzu?

- Dziękuję - odparł powoli. - Ma się świetnie.

Wiedziałem, że tego samego dnia, kiedy komisarz został mianowany magiem, wszyscy okoliczni myśliwi dostali zamówienie na młodą sowę. Niemało sowich rodzin poniosło wówczas ciężkie straty, spośród kilkudziesięciu piskląt świeżo upieczony mag wybrał jedno - i teraz moje pytanie oraz jego odpowiedź byty pełne ukrytego znaczenia, gdyż wybrana przez komisarza sowa okazała się cherlawa i ciągle chorowała.



2 из 351