
Tej nocy przemierzyłam duży salon zastawiony podniszczonymi meblami ustawionymi w wygodny dla nas sposób, później przeszłam korytarz i wkroczyłam do pierwszej sypialni po lewej, tej największej.
Moja babcia, Adele Hale Stackhouse, na wpół leżała na wysokim łóżku, szczupłe ramiona wspierając na licznych poduszkach. Mimo ciepłej wiosennej nocy nosiła bawełnianą koszulę nocną z długimi rękawami. Lampka nocna wciąż była włączona, a babcia miała na kolanach książkę.
– Witaj – zagaiłam.
– Witaj, kochanie.
Moja babcia jest malutka i bardzo stara, lecz nadal ma gęste włosy; są tak białe, że wydają się nieco zielonkawe. W dzień babcia nosi je zwinięte w kok, na noc jednakże rozpuszcza je lub splata w warkocze.
Zerknęłam na okładkę książki.
– Znów czytasz Danielle Steele?
– Och, ta kobieta naprawdę potrafi opowiadać historie. – Mojej babci ogromną przyjemność sprawiało czytanie powieści tej autorki, oglądanie mydlanych oper nakręconych według tych powieści (które babcia nazywała „historiami”) oraz uczestnictwo w spotkaniach dziesiątków klubów, do których należała – jak mi się zdawało – przez całe swoje dorosłe życie. Ulubionymi klubami babci byli Potomkowie Wybitnych Poległych i Towarzystwo Ogrodnicze Bon Temps.
– Zgadnij, co mi się zdarzyło dziś wieczorem – powiedziałam.
– Co? Umówiłaś się z kimś na randkę?
– Nie – odparłam, starając się zachować na twarzy uśmiech. – Do mojego baru wszedł wampir.
