
Finał byt taki, że rodzice reklamowali wazon i dostali drugi, taki sam. Eksperci orzekli, że w ten sposób kryształy rozsypują się bardzo rzadko. Jeden przypadek na dziesięć tysięcy kryształowych cacek. Jakaś niezrozumiała dla zwykłych śmiertelników wada. Pęka kryształowe serce…
I jej tak pękło. Miała wrażenie, że tak się właśnie stało…
W czasie tej krótkiej rozmowy przez telefon.
Martyniu, ależ ty jesteś egzaltowana. Nic ci nie pękło, nic nie może pękać kilkanaście razy w roku, a już na pewno nie serce – przypomniały jej się słowa babci Jadwigi, u której czasami spędzała wakacje w Borach Tucholskich.
Szła przed siebie.
Oni wiedzą… wszyscy wiedzą! To niemożliwe, że tak mogą jej się przyglądać ludzie, którzy się niczego nie domyślają. Nie chciała być sam4 chciała być teraz przy nim. Przecież się nie wyparł. Przecież z taką dziwną tkliwością powiedział, że się nie wyprze, że się utożsamia… Nie schowa się do szafy. Tym razem się już nie schowa.
Wystarczyła jej wieczorna rozmowa z Magdą. Długa, wieczorna rozmowa. Przecież już samo hasło „długa, wieczorna” ma jakąś magiczną moc. Magda przyniosła szprotki. Ogromną, papierową torbę szprotek. Nie wie, co jej odbiło. Były takie złote.
Rozumiesz Martyniu! Złote rybki po 12 zł za kilogram. Każda z nici to jedno życzenie.
Oczywiście „każda NIE ZJEDZONA!”
Siedziały na podłodze. Wrzucały szprotki do ogromnego słoika z wody i wypowiadały życzenia.
Moja maleńka. Przestań się zamartwiać! Wielka mi afera. Pan profesor całuje się ze studentką! Nawet nie wiesz, jakie ludzie robią okropieństwa innym ludziom i wcale nie mają z tego powodu takich wyrzutów sumienia. A cóż w tym takiego złego, że ludzie się kochają? Widzisz w tym jakąś obrazę moralności? Przecież nie robiliście tego na przystanku autobusowym w godzinach szczytu! – i wybuchali! śmiechem.
