Zadrżał w ciasnej przestrzeni skafandra. Dość tego zwiedzania, powiedział sobie. Już udowodniłeś gościom i załodze, że jesteś zuchwały i odważny, zobaczyli i zapamiętają. Wracaj do statku. Wracaj do pracy. Najwyższy czas rozpocząć trzecie życie.

Yamagata przyleciał na Merkurego w poszukiwaniu zbawienia. Dziwna droga do stanu łaski, pomyślał. Najpierw muszę przejść przez to ogniste piekło, jak katolik przebywający w czyśćcu przed wstąpieniem do nieba. Próbował stoicko wzruszyć ramionami, ale odkrył, że w skafandrze jest to niemożliwe, więc uniósł lewe ramię za pomocą zminiaturyzowanych serwomotorów skafandra i przyglądał się klawiaturze owiniętej wokół nadgarstka, aż doszedł do wniosku, że wie, które klawisze powinien nacisnąć, by uruchomić moduł napędowy skafandra. Mógłby poprosić o pomoc, ale nie chciał ryzykować utraty twarzy. Mimo wytężonych wysiłków łamów, którzy próbowali nauczyć go pokory, Yamagata nadal był dumnym człowiekiem. Jeśli odlecę w przestrzeń, powiedział sobie, wtedy poproszę o pomoc. I będę twierdził, że to jakiś błąd w funkcjonowaniu skafandra, dodał z szelmowskim uśmiechem.

Odczuł coś na kształt przyjemności, gdy udało mu się odwrócić twarzą do Himawari, wielkiego, obracającego się powoli statku, który przywiózł na Merkurego jego i dwoje jego gości. Zaczął lecieć w jego stronę w umiarkowanym tempie. Yamagata o mało nie doznał szoku, gdy uświadomił sobie, że oto po raz pierwszy jest w przestrzeni kosmicznej. Przez wszystkie te lata, kiedy budował satelity energetyczne i zgarniał fortunę, nie opuścił Ziemi. Potem zmarł na raka, został zamrożony, a następnie przywrócony do życia: Większość swego drugiego życia spędził w klasztorze w Himalajach. Nigdy nie poleciał w kosmos. Aż do teraz.



6 из 292