
Czas zacząć moje trzecie życie, powiedział sobie, gdy zbliżał się do Himawari. Czas odpokutować za dwa pierwsze.
Czas na gwiazdy.
LĄDOWANIE
Nawet przy pomocy dwóch podwładnych, zdjęcie pękatego, solidnie izolowanego kombinezonu zajęło Yamagacie prawie godzinę. Stał i ociekał potem, pewnie też paskudnie cuchnął, ale nikt z asystentów nie ośmielił się odezwać ani słowem czy choć skrzywić się z niesmakiem. Kiedy pomagali mu włożyć skafander, Yamagacie przyszedł do głowy hiszpański torreador, wkładający swój „kostium ze światła” przed walką z bykiem. A teraz czuł się jak średniowieczny rycerz zdejmujący poobijaną zbroję po ciężkim pojedynku.
Yamagata doskonale wiedział, że wyjście na zewnątrz statku w skafandrze było zwykłą zachcianką, ale człowiek z jego majątkiem i władzą mógł sobie na nie pozwolić. Poza tym chciał zrobić wrażenie na podwładnych i gościach. Choć od lat Yamagata Corporation faktycznie zarządzał jego syn Nobu, Yamagata-senior był wszędzie traktowany z szacunkiem. Mimo wielu lat pracy, jakie włożyli w niego lamowie, Yamagata nadal uwielbiał, kiedy mu schlebiano.
Rozumiał, że duży majątek daje władzę. Chciał jednak czegoś więcej. Pragnął szacunku i prestiżu. Chciał, by zapamiętano go nie tylko jako bogatego czy potężnego człowieka; chciał przejść do historii dzięki swojej wizji, szczodrości i dążeniom. Chciał być tym, który podaruje ludzkiej rasie gwiazdy.
Satelity słoneczne Yamagata Corporation dostarczały tak bardzo potrzebnej energii elektrycznej Ziemi zniszczonej powodziami wywołanymi przez efekt cieplarniany i gwałtownymi zmianami klimatu. Pod wodzą Nobuhiko korporacja pomagała skierować Japonię i inne kraje, które ucierpiały z powodu globalnego ocieplenia, z powrotem na drogę do dobrobytu.
