Tak więc Bobby Lee zarzucił wędkę nad posępnymi, brązowymi wodami Gooseneck Creek i skulił się z zimna w wytartej dżinsowej kurtce. Tata zawsze mówił, że kiedy mężczyznę zaprzątają wielkie sprawy, najlepiej jak usiądzie nad wodą i zobaczy, co bierze.

Nieważne, czy coś złapie, liczy się tylko obecność nad wodą.

– Cholerne baby! – mruknął Bobby Lee i wykrzywił usta w pogardliwym grymasie, który ćwiczył przez wiele godzin w łazienkowym lustrze. – Niech je czort!

Niepotrzebne mu były zmartwienia, których Marvella mu nie szczędziła. Od kiedy zrobili to na tylnym siedzeniu cutlassa, rozbierała go na części pierwsze i składała na powrót według własnego wzoru.

Takie numery nie przejdą z Bobbym Fullerem, o nie! Nawet jeżeli czuł się ogłupiały z miłości, w chwilach kiedy nie darli ze sobą kotów. Nawet jeżeli wydawało mu się, że te wielkie, niebieskie oczy powierzają mu jakąś tajemnicę, kiedy mijali się na zatłoczonych korytarzach szkoły średniej imienia Jeffersona Davisa, Nawet jeżeli pieprzyła się jak szatan, kiedy już udało mu się dopaść jej nago.

Może ja. kochał, może była od niego mądrzejsza, ale niech go diabli, jeżeli pozwoli jej ciągnąć się na postronku jak prosię.

Bobby Lee usadowił się w trzcinach wąskiego strumienia zasilanego przez Missisipi. Słyszał samotny gwizd pociągu zmierzającego do Greenville, szept wilgotnego zimowego wiatru pośród bezwolnych trzcin. Spławik tkwił nieruchomo.

Ryba brała? A jakie. To jego brała – cholera!

A może ruszy do Jackson, strząśnie pył Innocence ze swych stóp i spróbuje szczęścia w mieście? Był dobrym mechanikiem, cholernie dobrym, i wykombinował sobie, że mógłby znaleźć pracę i bez świadectwa maturalnego. Zasraństwo! Człowiek nie musi wiedzieć o jakimś fagasie Makbecie, trójkącie rozwartym czy jakimś tam, żeby naprawić zanieczyszczony gaźnik. W Jackson mógłby znaleźć pracę w warsztacie, zostać głównym mechanikiem. Cholera, sam mógłby założyć warsztat, i to migiem. A Marvella Jak Jej Tam Truesdale niech sobie w tym czasie wypłakuje swoje niebieskie oczy.



2 из 431