Nie wyuczyła się żadnego zawodu, czas jej bowiem upływał na pełnieniu funkcji służącej w swym własnym domu. A teraz ciotka Kamma tak załatwiła sprawę, że Vinnie w nowym mieszkaniu miała być „pod ręką” gospodyni. Obowiązki, które jej narzucono, podzieliły dzień tak, że nie mogła starać się o żadną pracę, studiować czy nawet chodzić na kursy wieczorowe. O zapłacie nie było, rzecz jasna, mowy. Krótko mówiąc: czekało ją życie dokładnie takie samo jak dotychczas, tyle że w innym, obcym domu.

Vinnie ledwie zdawała sobie sprawę ze swego wyglądu. Wiedziała oczywiście, że jest bardzo nieciekawa, ma marne, brunatne włosy, bezbarwną cerę, figurę przypominającą stóg siana, a jej gust w kwestii strojów pozostawiał wiele do życzenia. Takie opinie bezustannie, dzień po dniu, rok po roku, wtłaczała jej do głowy ciotka Kamma. W doborze ubiorów panował więc niepodzielnie gust ciotki: skromne, proste suknie bez ozdób, w ciemnych kolorach. Oczywiście Vinnie nie wolno było się malować, już sam taki pomysł wołał o pomstę do nieba. W domu używało się wybranego przez ciotkę Kammę mydła (nieprzyjaznego dla wrażliwej skóry Vinnie), włosy należało czesać z przedziałkiem i upinać ciasno splecione precle przy uszach. W takiej fryzurze nigdy nie było do twarzy żadnej kobiecie, nawet niemieckiej fraulein. Ale skąd mogła o tym wiedzieć Kamma Dahlen?

A może właśnie wiedziała?

– Pobiegnij, proszę, do pasmanterii i kup mi niebieskie nici do haftowania! – zaćwierkała przenikliwie. – Masz tu próbkę. I pospiesz się, niedługo przybędą tragarze.

Vinnie wyszła. Nieliczne meble, które miała ze sobą zabrać, stały zgromadzone w hallu. Kamma obejrzała je jeszcze raz. Sama zdecydowała, co dziewczyna może wziąć, pojedyncze sprzęty, nie pasujące do żadnego wnętrza w domu.

Tylko ta piękna intarsjowana szyfoniera.,. Babka wyraźnie oświadczyła, że ten mebel należy do Vinnie, jest jej osobistym dobytkiem. Zbyt wiele osób to słyszało, by Kamma ośmieliła się zatrzymać zabytkową komodę.



4 из 187