Pełno jeszcze innych słownych śmieci-domysłów, gadaniny, drwin i przepowiedni wpadało do ucha ludzi z powodu głośnego występu, ale nie wszystko da się podsłuchać. W kłębach kurzu unoszących się spod kopyt koni Cezara nie ma znaczenia drobny pyłek; nie jest znowu tak ważny i odblask promienia biegnącego za jasną plamą hełmu imperatora. Cezar wzbija pył… Pył — i Cezar.

III

Dwadzieścia trzy okienka kasy cyrkowej były zamknięte. Wisiała wywieszka: „Wszystkie bilety całkowicie, wyprzedane”. Wykupiono je jak biczem strzelił, niezależnie od wysokiej ceny; jeszcze dwudziestego na ostatnie bilety urządzono loterię, powodem był fakt, że wywołały one zajadłe spory pretendentów.

Tego wieczoru uważne spojrzenie skierowane na widownię dostrzegłoby dosyć niezwykły skład publiczności. I tak loża prasowa była kompletnie nabita, za dostawionymi krzesłami błyszczały binokle i kołnierzyki tych, którzy skazani byli na stanie i przestępowanie z nogi na nogę. Pełna była także loża ministra. Skrzył się w niej cudowny świat pięknych oczu i subtelnych twarzy młodych kobiet, białego jedwabiu i klejnotów płonących jak żyrandole na tle mundurów i fraków; tak właśnie księżycowy wodospad w aksamicie czarnych cieni toczy i skrzy swoje fale. Wszystkie loże, okalające malinową barierę kolorowym kręgiem, tchnęły rozkoszną atmosferą, przytłumioną odświętnością tłumu; ludzie ci lekko i swobodnie uśmiechali się oraz prowadzili niezbyt głośne, lecz wyraźne rozmowy, spoglądając zarazem na przeciwległe sektory ogromnego cyrku. Ponad areną jarząc się unosiła się powietrzna pustka, zwieńczona wysoko w górze kopułą z błękitem wieczornego nieba zaglądającego w otwarte szklane luki.

Nieco ponad fotelami falowała fizjonomiczna pstrokacizna inteligencji, kupców, urzędników i wojskowych; byli tam znani z fotografii pisarze i artyści; rozlegały się wymyślne zdania, udane repliki, wyszukane zwroty literackie, plotki i rodzinne sprzeczki.



5 из 180