Nigdy by nie pomyślał, że zakocha się w kobiecie. Ani tego, że akurat miłość wzbudzi w nim kolejne uczucia. Lojalność wobec innych. Zrozumienie. Tęsknotę za przynależnością i współpracą. Był teraz zupełnie inną osobą niż przedtem. W głębi swej istoty był po prostu rozdarty.

Czy jeszcze kiedykolwiek dana mu będzie szansa pojmania Urraki?

Dlaczego jej nie uwięził, kiedy była okazja?

Strach. Rozczarowanie. Bezsilność.

Nagle uśmiechnął się sam do siebie. Ależ ona ma temperament, ta moja Sissi!

Miguel zamknął oczy i próbował zasnąć, ale bez rezultatu. Podobało mu się, że dziewczyna jest taka silna i muskularna. A nie wiotka i słaba jak Juana albo inne kobiety z rodu ludzkiego. Odpowiadało mu, że Sissi jest taka temperamentna i nieustraszona, że potrafi dać sobie sama radę. Jest mu niemal równa. Niemal. Uśmiechnął się znowu.

Odwrócił się na plecy. Wyciągnął dłoń w stronę twarzy Sissi. Potem wsparł się na łokciu, by móc się jej przyglądać.

Co prawda widział niewiele, ledwie mógł rozróżniać jej rysy. Odetchnął wolno i głęboko, z zamkniętymi ustami. Takiej duchowej bliskości z samicą jeszcze nigdy nie odczuwał. Nie, słowo samica nie pasuje do Sissi, to odpowiednie dla żeńskich demonów, takich jak Zarena.

Sissi jest czymś więcej. O wiele więcej. Chciał jej dotknąć, czule i ostrożnie, chciał być bardzo blisko niej, ochraniać ją, okazywać, jak wiele ona dla niego znaczy. Pamiętał dotyk jej policzka na twarzy, kiedy lecieli nad równiną…

Zwrócił na nią uwagę już przy pierwszym spotkaniu. W wąwozie Hermida. Wtedy jednak Morten demonstracyjnie okazywał swoje prawo własności, więc Miguel trzymał się z daleka. Poza tym wtedy on odnosił się z nieukrywanym obrzydzeniem do wszystkiego, co miało jakikolwiek związek z ludźmi.

Sissi. Nie bardzo zdawał sobie sprawę z tego, że oto leży tutaj i uśmiecha się. Ten pszeniczny blond jej włosów, te jej niebieskie oczy. Szwedzki błękit, jak powiedziała Unni.



10 из 150