Pat przyjrzała się jego profilowi. Rysy Sama były zbyt twarde i nieregularne, aby mieściły się w kanonie klasycznej urody, miały jednak w sobie coś ujmującego. Musiała się przemóc, żeby kontynuować rozmowę. Delikatnie otarła się policzkiem o jego płaszcz.

– Czy cierpiałeś kiedyś na chorobę morską? – zapytała.

– Raz czy dwa. Zazwyczaj dobrze znoszę morskie podróże.

– Ja też. Przypomina mi się jednak pewne lato, gdy wracałam z Veronicą i Charlesem statkiem „QE2”. Zaskoczył nas sztorm i nie mogłam nawet utrzymać się na nogach. Nie pamiętam, abym kiedykolwiek w życiu była tak nieszczęśliwa. To ciągle do mnie wraca.

Sam skręcił w Pennsylvania Avenue.

– To znaczy co?

– Dźwięki, wrażenia… coś bardzo mglistego; czasem, zwłaszcza tuż po przebudzeniu, to coś staje się bardziej wyraziste i nagle się rozmywa, nim zdążę uchwycić jakiś sens. W zeszłym roku poddałam się hipnozie, ale nic z tego nie wyszło. Później przeczytałam gdzieś, że niektórzy dorośli potrafią dokładnie przypomnieć sobie zdarzenia z okresu, gdy mieli dwa lata. Autor jednego z opracowań twierdzi, iż najlepiej odtworzyć otoczenie, w jakim się wówczas żyło. Na szczęście, czy na nieszczęście, mogę to zrobić.

– Nadal uważam, że to głupi pomysł.

Pat patrzyła przez okno. Wcześniej oglądała plan miasta, aby trochę się zorientować, a teraz porównywała swoje wyobrażenia z tym, co widziała. Lecz samochód jechał za szybko i było zbyt ciemno, aby mogła cokolwiek dokładnie zobaczyć. Nie rozmawiali.

Szef sali ciepło przywitał kongresmana i zaprowadził ich do stolika.

– To, co zawsze? – spytał Sam, gdy usiedli.

Pat przytaknęła, ciągle myśląc o jego bliskości. Czy to jego ulubiony stolik? Z iloma kobietami tu był?

– Proszę dwa chivas regal z lodem, wodą sodową i plasterkiem cytryny – zamówił Sam. Poczekał, aż szef sali oddalił się na tyle, że nie słyszał ich głosów, i dodał: – W porządku. Teraz opowiedz mi o kilku ostatnich latach. Niczego nie pomijaj.



10 из 257