
– To zbyt wygórowane żądanie. Pozwól mi chwilę pomyśleć.
Postanowiła nie mówić o tych kilku miesiącach po ich rozstaniu, gdy każdy dzień niósł beznadziejną pustkę. Opowiadała o swej pracy, o nominacji do Emmy za reportaż o kobiecie, która została wybrana na burmistrza Bostonu, o tym, że coraz bardziej pragnie zrobić program o senator Jennings.
– Dlaczego właśnie o Abigail?
– Ponieważ uważam, że już najwyższy czas, aby to kobieta została prezydentem. Za dwa lata odbędą się wybory i Abigail Jennings powinna być jednym z liczących się kandydatów. Popatrz na jej karierę polityczną: dziesięć lat w Izbie, trzecia kadencja w Senacie, członek Komitetu do spraw Współpracy z Zagranicą, Komisji Budżetowej, pierwsza kobieta będąca współpracownikiem lidera partii rządzącej. Czy nie dlatego Kongres ciągle obraduje, że prezydent liczy na nią i na to, że dzięki niej budżet zostanie zatwierdzony zgodnie z jego planem?
– Tak, to prawda i, co więcej, Abigail tego dokona.
– Co ty o niej myślisz? Wzruszył ramionami.
– Jest dobra. Naprawdę cholernie dobra. Ale naraziła się wielu wysoko postawionym osobom. Gdy się zdenerwuje, nie zwraca uwagi na to, komu wymyśla ani w jaki sposób to robi.
– Przypuszczam, że tak samo postępuje większość mężczyzn z Kapitolu.
– Być może.
– Na pewno tak.
Kelner przyniósł karty dań. Zamówili sałatkę cesarską. Wiązało się to z pewnym wspomnieniem. Tamtego ostatniego dnia, który spędzili razem, Pat przygotowała lunch i spytała Sama, jaką chciałby sałatkę.
– Cesarską – odpowiedział szybko – i dużo sardeli.
– Jak możesz jeść coś takiego?
– Jak można tego nie jeść? Ten smak trzeba poznać, ale gdy go już zapamiętasz, nigdy o nim nie zapomnisz.
Spróbowała i rzeczywiście zasmakowały jej. Sam także o tym pamiętał. Kiedy oddali karty, powiedział:
