— Pracujesz… — Weingarten zasapał. — Budujesz sobie cokół pod pomnik…

— A ty czego? Chciałeś wpaść do mnie?

— Wpaść? Nie, nie żeby tak zaraz wpadać…

Malanow rozwścieczył się ostatecznie.

— Więc czego ty chcesz w końcu?

— Słuchaj no, stary… A nad czym ty teraz siedzisz?

— Pracuję! Słyszałeś?!

— Nie o to… Chciałem cię zapytać — nad czym teraz pracujesz?

Malanow osłupiał. Znał Walkę Weingartena dwadzieścia pięć lat i nigdy w życiu Weingarten nie interesował się pracą Malanowa, od swojego przyjścia na świat Weingarten interesował się wyłącznie Weingartenem oraz jeszcze dwoma tajemniczymi przedmiotami — dwudziestokopiejkówką z 1934 roku i tak zwaną „konsulską półrublówką”, która właściwie nie była żadną półrublówką, tylko jakimś tam niezwykłym znaczkiem pocztowym… Nie ma co robić, bydlak, pomyślał Malanow. Gaduła… Może mu chata potrzebna, że się tak kryguje? I w tym momencie przypomniał sobie Awerczenkę.

— Nad czym pracuję? — zapytał z jadowitą satysfakcją. — Proszę cię bardzo, mogę opowiedzieć ci ze szczegółami. Dla ciebie jako dla biologa będzie to wyjątkowo interesujące. Wczoraj rano ruszyłem wreszcie z martwego punktu. Okazuje się, że przy najbardziej ogólnych założeniach dotyczących potencjalnej funkcji, moje równania ruchu poza całką energii i całkami pędu mają jeszcze jedną całkę, a więc coś w rodzaju uogólnienia ograniczonego zagadnienia trzech ciał. Jeśli równania ruchu zapisać w formie wektorowej i zastosować przekształcenie Hartwiga, to całkowanie objętości można przeprowadzić do końca i cały problem sprowadza się do równań całkowo-różniczkowych typu Kołmogorowa-Fellera…

Ku jego. ogromnemu zdumieniu Weingarten nie przerwał. Przez moment Malanowowi wydawało się nawet, że połączenie zostało przerwane.

— Słuchasz mnie? — zapytał.

— Tak, tak, słucham bardzo uważnie.

— A może mnie nawet rozumiesz?

— Powoli sobie przyswajam — rześko powiedział Weingarten i w tym momencie Malanow po raz pierwszy pomyślał, jaki on ma dziwny głos. Nawet się wystraszył.



8 из 128