Zareagowała tak, jakby poczuła dotyk rozpalonego żelaza. Otworzyła drzwi i wyszła na zewnątrz. Snop oślepiającego światła wtargnął do środka, a za nim podmuch gorącego, suchego powietrza. Usłyszała za sobą kroki – to nowe buty Kyle'a zachrzęściły na żwirze. Nie odwróciła się jednak. Bała się, że jeśli spojrzy mu w oczy, zobaczy w nich cień swoich własnych uczuć, które nią owładnęły na jego widok.

– Pracuję tutaj, przejęłam pracę po ojcu. Pełnię obowiązki zarządcy, odkąd Red Spencer… A on pracował tu od mniej więcej siedmiu lat, zanim ojciec przeszedł na emeryturę. W każdym razie Red przejął tę pracę po ojcu, kiedy ojciec już nie dawał sobie rady, ale odszedł kilka miesięcy temu. Przeprowadził się do Gold Spur… tak, chyba tam… żeby być blisko syna i synowej. Kate poprosiła mnie, żebym się wszystkim zajęła, no a ja się zgodziłam, ale teraz, kiedy ty wróciłeś, pewnie nie będę już potrzebna…

– Sam! – Chwycił ją za rękę i odwrócił ku sobie, a jej niemal zaparło dech w piersi. – Paplasz bez ładu i składu. O ile pamiętam, dawniej nigdy ci się to nie zdarzało.

– Ale przecież nie wiesz, jaka jestem teraz, prawda? – Ożył tłumiony od dziesięciu lat gniew. – Nic o mnie nie wiesz, bo sam zadecydowałeś, że tak ma być.

– Na miłość… Wyrwała rękę z jego uścisku.

– Wszystkie księgi są w gabinecie. – Zamaszystym gestem wskazała na dom i ruszyła do samochodu. – Zdaje się, że w traktorze trzeba wymienić sprzęgło. Pewien kupiec z San Antonio jest zainteresowany twoim bydłem. Mam też listę ranczerów, którzy chcą wynająć Diabła, to znaczy Jokera, do rozpłodu. Siano w tym roku trzeba będzie zebrać wcześniej…

– A ty uciekasz, bo się czegoś boisz.

– Co takiego? – Odwróciła się i stanęła z nim twarzą w twarz. Z furią oparła dłonie na biodrach.

– Powiedziałem, że uciekasz…

– Słyszałam, co powiedziałeś, tylko nie uwierzyłam własnym uszom. – Oczy jej się zwęziły ze złości. – Akurat ty nie masz prawa oskarżać kogokolwiek o to, że ucieka ze strachu.



11 из 172