
Zdezelowany pikap zatrzymał się wreszcie. Nagle wróciło do niego wspomnienie z odległej przeszłości i na ułamek sekundy zobaczył Samanthę leżącą w wysokiej trawie wśród polnych kwiatów. Jej złotorude włosy były rozsypane wokół głowy niczym aureola, skórę miała opaloną. Okrywał ją całą pocałunkami w miłosnym, młodzieńczym zapamiętaniu. W ogóle nie myślał o przyszłości, chciał tylko chłonąć jej ciepło i kochać się z nią do końca świata.
Od dziesięciu lat jej nie widział, ale teraz czuł ucisk w piersi, a rozpalone powietrze, które niemal topiło lakier na masce samochodu i wypalało trawę, zdawało się jeszcze gorętsze.
Szedł po wyżwirowanym dziedzińcu, a spod jego nowych, trochę ciasnych butów unosiły się obłoki pyłu.
Samantha nawet na niego nie spojrzała. Całą uwagę skupiła na upartym koniu, którego mocno trzymała na krótkiej lince. W ogóle nie zauważyła, że ktoś przyjechał na ranczo. Stali oko w oko: drobna, uparta kobieta o złocistych włosach i narowisty, młody ogier rasy appaloosa, którego pokryty potem grzbiet połyskiwał w słońcu.
Sam nie ustępowała zwierzęciu ani na jotę. Uparta jak dawniej, pomyślał Kyle.
Jej podbródek rysował się nieco ostrzej niż w wieku siedemnastu lat, usta, teraz stanowczo zaciśnięte, stały się pełniejsze, a piersi, ukryte pod wypłowiałą, bawełnianą koszulą o westernowym kroju, wydawały się większe. Włosy natomiast – jasne, z ognistorudymi pasmami – były takie same. Nadal wiązała je w koński ogon i tylko kilka niesfornych kosmyków okalało spoconą twarz.
– Posłuchaj mnie, ty wstrętna, przereklamowana bryło końskiego mięsa – warknęła Sam, ledwo poruszając ustami. – Zaraz ci pokażę, jak… – Urwała w pół zdania, kiedy na ubitej, wysuszonej ziemi spostrzegła tuż przy czubkach swoich butów cień człowieka. Zerknęła w bok i na widok przybysza wydała cichy okrzyk. – Kyle? – zapytała z niedowierzaniem.
Zwierzę natychmiast wyczuło swą przewagę, potrząsnęło czarno – białym łbem i wyrwało wodze z jej rąk. Z triumfalnym rżeniem stanęło dęba i odskoczyło od swojej prześladowczym. Wspaniały ogier znów wygrał.
