– Dzięki ci, Bello. – Kate uśmiechnęła się do niej z wdzięcznością. Westchnęła i spojrzawszy na starszą kobietęzauważyła na jej twarzy niepokój. - Przecież dobrzewiesz, że nie może się ułożyć, prawda? Niestety, nie mogę tu nadal pracować.

– Tak. – Bella spojrzała na swojepulchne ręce.

– Tak przypuszczam. Nie teraz, kiedy Alf sprzedał gabinet. Wygląda na to, że rozmawiał z tym człowiekiem już od miesiąca. I udało mu się zachować to w tajemnicy przed wszystkimi. Szczwany lis! Zdaje się, że ten nowy doktor kupił także stary szpital na końcu miasta i chce kupić przyległą do niego działkę. Chyba chce dobudować nowe skrzydło, na oddział opiekuńczy, jak sądzę. – Spojrzała na Kate, próbując ukryć podekscytowanie. – Znowu będzie tu prawdziwy szpital. Czy to nie wspaniałe?

– Fantastyczne – przyznała Kate po chwili. – Szkoda, że ja nie mogłam tego zrobić.

Bella zamilkła. W końcu sięgnęła po swój koszyk i zaczęła go pakować.

– Wrócisz do miasta?

– Muszę – powiedziała ze smutkiem Kate. – Nawet gdybym miała za co kupić kolejny samochód, to i tak nie mogłabym konkurować z lekarzem, który ma gabinet w miasteczku.

Bella markotnie pokiwała głową.

– Będzie nam ciebie brakowało – powiedziała po prostu. – Jesteś świetnym lekarzem.

– Bez głowy do interesów i z beznadziejnym gustem, jeśli chodzi o mężów – dokończyła z goryczą Kate. – Ale dziękuję, Bello. – Usłyszała silnik samochodu wjeżdżającego na podwórko. Kolejny pacjent, westchnęła. Spojrzała w okno.

Trudno było nie poznać srebrnego mercedesa. Podobnie jak mężczyzny, który z niego wysiadł. Nieznajomy z ostatniej nocy.



12 из 125