
– Urodziłem się w Australii – odezwał się cichym głosem – ale moja matka była Angielką i kiedy zmarł mój ojciec, wróciliśmy do Anglii. Miałem wtedy szesnaście lat. Chciała, bym tam został, ale po jej śmierci nie mogłem oprzeć się tęsknocie. – Wzruszył ramionami. – Moim domem jest Australia, nawet po dwunastoletniej nieobecności. Wróciłem tu i jechałem przed siebie, żeby po prostu przypomnieć sobie, jak wielkie są tu przestrzenie. Przy drodze do Corrook zobaczyłem ogłoszenie Alfa. – Uśmiechnął się smutno. – I to już koniec historii.
– Praktyka lekarska tutaj, to coś innego niż w Anglii – powiedziała po chwili Kate.
– Właśnie tego chcę – odparł. – Mam już dość miasta. – Spojrzał na nią bez uśmiechu. – Jestem tu, by porozmawiać o pani, o mnie już dość. – Zawahał się.
– Dlaczego, do diabła, Alf powiedział mi, że nie ma tu żadnego lekarza?
– Jestem kobietą – stwierdziła krótko. Ciemnobrązowe oczy i wzrost tego mężczyzny denerwowały ją. Przemknęła jej myśl, że być może nie jest to zdenerwowanie, lecz jakieś inne uczucie. Błysk zainteresowania w jego oczach poruszył w niej coś, co tkwiło tak głęboko, że…
– Zauważyłem to – oznajmił chłodno. – Nie odpowiedziała pani na moje pytanie.
– Ależ tak. – W jej głosie brzmiało znużenie. – Zdaniem Alfa miejsce kobiety jest w domu. Najlepiej, jeśli jest bosa i w ciąży. Kobieta i lekarz to dla Alfa sprzeczne pojęcia. Moje recepty realizuje pod przymusem i przekonuje każdego, kto chce go słuchać, że mądrzej jest pojechać z grypą czy ospą wietrzną nawet i sto kilometrów do lekarza, niż zwrócić się do mnie. – Uśmiechnęła się sztucznie. – Sądzi więc chyba, że pana sobie wymodlił.
