Westchnął i jeszcze głębiej wsunął ręce do kieszeni.

– Myślałem, że się dobrze przygotowałem – powiedział z goryczą. – Obejrzałem mapy i dane statystyczne. Wiem, z czego utrzymuje się ludność i jaki dochód może mieć tu lekarz. Jedyne, czego się nie dowiedziałem to tego, że lekarz tu już jest. Powinienem był to sprawdzić – przyznał samokrytycznie – ale nie podejrzewałem, że aptekarz może kłamać w tak zasadniczej sprawie.

Kate wzruszyła ramionami.

– Przekażę panu karty moich pacjentów. Mogę to zrobić teraz, jeśli pan sobie życzy. Równie dobrze może pan zacząć od razu.

– O czym, do diabła, pani mówi? – spytał z niekłamanym zdumieniem w głosie.

– No cóż, nie mogę dalej praktykować w dolinie – wyjaśniła ozięble – kiedy doktor Blair ma wspaniały gabinet w mieście i, jak słyszałam, prywatny szpital także.

– A więc odchodzi pani i po prostu zostawia mi wszystko?

– Nie mam wyboru. – Spojrzała z gniewem na spokojną twarz mężczyzny.

– Jest pani pewna? – zapytał łagodnie.

– O co panu chodzi?

– Czy pani praktyka lekarska jest dochodowa?

– spytał z przekąsem. – Czy tutaj naprawdę potrzebny jest lekarz? Wygląda pani na osobę żyjącą na progu ubóstwa. A może pani po prostu nie chce zainwestować ani w samochód, dzięki któremu byłaby pani osiągalna, ani w przyzwoite pomieszczenie?

– Zgadł pan – odpowiedziała Kate z goryczą. – Chowam pieniądze do pończochy. – Weszła do domu.

Richard Blair zawahał się, ale po chwili poszedł za nią.

– Weźmie je pan teraz? – Kate wyciągnęła szufladę z kartoteką i zaczęła wyjmować karty pacjentów. – Na popołudnie jest pięć wizyt domowych i niech mnie piorun strzeli, jeśli wydam na taksówkę choć jeden grosz z mojego skarbu schowanego w pończosze! Jest pan nowym lekarzem w Corrook, więc niech pan się tym zajmie, doktorze.

Mężczyzna oparł się o biurko recepcjonistki i splótł ramiona.



15 из 125