
Anna Maria skończyła opowieść. Wstała, by odłożyć skarpetki. Saga jednak pozostała skulona na swoim stołeczku. Zapadł już zmrok, matka pozapalała lampy w całym domu.
– Mamo! – zawołała Saga. – Dlaczego ze mną nigdy nic się nie dzieje?
Anna Maria wróciła do pokoju. Wiedziała, o co córka pyta.
– Shira, która także należała do wybranych, moje dziecko, musiała czekać długo, bardzo długo. Ale kiedy otrzymała znak, natychmiast wiedziała, co powinna robić. Nie miała najmniejszych wątpliwości.
Podeszła do córki, która wpatrywała się w dogasający ogień, i położyła jej rękę na ramieniu.
– Czy ty się boisz?
Saga podskoczyła.
– Czy się boję? Nie, wcale nie! Jestem tylko trochę niecierpliwa. Nie mam ochoty się zestarzeć, zanim otrzymam znak.
Anna Maria uśmiechnęła się.
– Myślę, że możesz jeszcze poczekać kilka lat, zanim czas nadejdzie. Możesz mi jednak wierzyć, że i ja, i twój ojciec niepokoimy się jeszcze bardziej niż ty.
Saga ujęła rękę matki.
– Nie musicie się martwić. Moje zadanie nie może być trudniejsze niż zadanie Shiry. A skoro ona sobie poradziła, to i ja powinnam dać radę.
– My się tylko tak strasznie boimy Tengela Złego. A ty będziesz musiała podjąć z nim walkę. Chociaż Heike powiedział, że nie sądzi, byś była tą silną istotą, na którą ród od dawna czeka. On uważał, że twoje zadanie będzie polegało na czym innym. Ale przecież niczego nie można wiedzieć na pewno. Czy ty nigdy nie miałaś żadnych powiązań ani kontaktów ze zmarłymi z naszego rodu? Z naszymi opiekunami?
– Nigdy nie przeżyłam niczego niezwykłego. jestem chyba najmniej interesującym członkiem rodu.
– Nie, nie jesteś – uśmiechnęła się Anna Maria. – Jesteś raczej najbardziej zagadkową istotą. Nawet my, twoi rodzice, cię nie znamy.
