
Ale, oczywiście, ból przycichał, a wspomnienia bladły. Serce potrzebuje czasu, by zaakceptować wyroki losu, a gdy się to stanie, najgorsze mamy za sobą.
Pewnej wiosennej nocy, w jakiś czas po pogrzebie Anny Marii, Saga obudziła się i usiadła na łóżku.
Serce biło jej mocno, ledwie miała odwagę oddychać. Długo wpatrywała się w ciemność.
– Ktoś mnie wzywa – wyszeptała. – Czekali… Czekali z szacunkiem, dopóki rodzice żyli. A teraz wzywają. Mój czas nadszedł!
„Oni”, to byli przodkowie Ludzi Lodu, tak myślała. Dobrzy opiekunowie.
Po raz pierwszy uświadamiała sobie, że naprawdę należy do wybranych. A więc to tak się odczuwa? Wciąż się przecież zastanawiała, jak to będzie.
Saga wsłuchiwała się w to wezwanie, brzmiące gdzieś w głębi jej duszy. Wsłuchiwała się długo i uważnie, aż stało się jasnym i wyraźnym przekonaniem.
Tak właśnie należało to określić: przekonanie, które nie pozostawiało żadnych wątpliwości. Nagle wszystko stało się takie proste!
– Muszę pojechać do parafii Grastensholm – powiedziała głośno. – Do Lipowej Alei. Tak! Muszę jechać do Norwegii. Jestem tam potrzebna. Zadanie czeka na mnie właśnie tam.
Był rok 1806. Dwanaście lat minęło od chwili, gdy Viljar z Ludzi Lodu musiał opuścić Grastensholm i przenieść się do Lipowej Alei.
Właściwie to Saga nie wiedziała zbyt wiele na temat, co się tam działo przez ostatnie lata. Miała bardzo dobry kontakt z Malin, córką Christera. Bo tak jak Anna Maria związana była z rodziną Axela Oxenstierny, który piastował godność ochmistrza u następcy tronu, tak rodzina Christera wierna była rodowi Posse. Córka Arvida Mauritza Posse poślubiła Adama Reuterskiolda, ochmistrza na dworze małżonki następcy tronu, a obecnie królowej Szwecji. W wyniku tych koligacji rodziny Anny Marii i Christera bardzo się do siebie zbliżyły i często ze sobą spotykały. O trzeciej linii Ludzi Lodu, tej norweskiej, wiedzieli natomiast mało co. Viljar i Belinda mieli dziesięcioletniego synka; nazwali go Henning na pamiątkę legendarnego Heikego. Solveig i Eskil zmarli niedawno, więc rodzina Viljara mieszkała w Lipowej Alei sama.
