
– Kim był Lucyfer, chciałaś zapytać. Bo przecież on nie istnieje. Ludzie mają co prawda zwyczaj nazywać różnego rodzaju drani właśnie jego imieniem, ale to tylko przezwisko.
– Tak, no właśnie. Tak też jest napisane w książce: „Czyś ty oszalał? Zachowujesz się jak Lucyfer, ty nędzniku”!
– Tak – rzekła Anna Maria, zastanawiając się nad słowami córki. – Mimo wszystko to jest trochę niesprawiedliwe w stosunku do prawdziwego Lucyfera…
– Chciałabym wiedzieć coś więcej.
Anna Maria uśmiechnęła się z czułością. Kiedyż to Saga nie chciałaby wiedzieć więcej? Patrzyła na czysty profil córki, podziwiała jej śliczną cerę i pomyślała sobie, że mogłaby umrzeć z miłości dla tej istoty, jej jedynego dziecka.
– Wiesz, oczywiście, Sago, że z biegiem czasu wokół postaci wymienianych w Biblii narosło wiele legend, podań i mitów. I tak się też stało z Lucyferem.
– Ale kim on właściwie był?
Anna Maria na moment zmarszczyła czoło.
– Bardzo trudno jest go ściśle określić, bo występował pod wieloma postaciami i miał wiele imion. Gdyby się chciało odtworzyć jego możliwie najpełniejszy wizerunek, należałoby cofnąć się do Koranu, w którym, jak wiesz, występuje wiele osób i postaci biblijnych.
Saga odłożyła książkę, przysunęła stołeczek bliżej kominka, skuliła się obejmując ramionami kolana, gotowa słuchać. Matka była dla niej najważniejszym źródłem informacji o świecie.
Anna Maria mówiła dalej:
– A kiedy się już zbierze wszystkie poświęcone mu fragmenty Biblii i Koranu, a także związane z nim mity, to wyłoni się z tego mniej więcej taki obraz: Pan miał wielu aniołów. Dla uproszczenia będę mówić o Panu, choć czasami chodzi tu o Boga, a czasami o Allacha.
Saga skinęła głową na znak, że tak będzie lepiej.
– Pan, ów najwyższy, dał Lucyferowi, lub Azazelowi, jak nazywa go Koran, najwspanialszą postać i wyznaczył go na najwyższe stanowisko wśród aniołów.
