
– Czy już dobrze? – spytała szeptem Kate wystraszoną córkę, Alexis jednak pokręciła głową i wybuchnęła płaczem tuląc się do matki, bo na nowo przypomniała sobie o czekającej ich podróży.
– Nie chcę jechać! – szlochała, lecz zanim zdążyła powiedzieć coś więcej, mocne ręce uniosły ją w górę i znalazła się w ramionach ojca.
– Ależ chcesz, cukiereczku. Chyba nie zamierzasz zostać w Anglii bez nas? Z pewnością nie, ty głuptasku. Teraz płyniemy do domu na najcudowniejszym statku, jaki dotąd zbudowano. A wiesz, co właśnie widziałem? Panienkę taką dużą jak ty. I założę się, że zanim dotrzemy do Nowego Jorku, będziecie najlepszymi przyjaciółkami. No, a teraz idziemy na pokład, dobrze? Zobaczymy, jak wyglądają nasze kabiny – oświadczył, trzymając ją mocno w ramionach.
Kiedy mała się uspokoiła, ujął żonę pod ramię i poprowadził rodzinę w stronę trapu. Na statku postawił Alexis, która wprawdzie mocno trzymała go za rękę, gdy po szerokich schodach wchodzili na górny pokład, ale już ciekawie zerkała przez okna sali gimnastycznej na szeroko rozreklamowanego elektrycznego wielbłąda.
Po całym "Titanicu" krążyły tłumy ludzi podziwiających wystrój wnętrz, wspaniałe boazerie i rzeźby, eleganckie wykończenia, wymyślne żyrandole, bogate obicia oraz pięć olbrzymich fortepianów. Nawet Alexis przycichła oszołomiona, gdy spacerowali po statku przed udaniem się na pokład B, gdzie mieścił się ich apartament.
– Prawda, że to robi wrażenie? – powiedział Bert do Kate, która uśmiechnęła się do męża. Bardzo się cieszyła, że odbędzie z nim podróż na pokładzie tego cuda. To zawieszone pomiędzy dwoma światami miejsce, gdzie wszyscy czuli się dobrze, bo o każdego troszczono się jak należy, wydało jej się przytulną, bezpieczną i romantyczną przystanią. Tym razem zamierzała powierzyć Oonie pieczę nad dziećmi i więcej czasu poświęcić mężowi. Bertram był zachwycony salą gimnastyczną, ale gdy zajrzał do klubu, Kate skrzywiła się i pogroziła mu palcem.
