– Nawet o tym nie myśl. Chcę, żebyśmy więcej przebywali z sobą podczas tego rejsu. – Na krótką chwilkę przytuliła się do Berta, który w odpowiedzi uśmiechnął się czule.

– Chcesz powiedzieć, że Charles i Edwina nie są tu jedyną zakochaną parą? – szepnął jej do ucha, wciąż jeszcze trzymając Alexis za rękę.

– Mam taką nadzieję – uśmiechnęła się Kate znacząco i koniuszkami palców delikatnie musnęła policzek męża.

– Słuchajcie no – zaproponował Bert – co byście powiedzieli na to, żeby teraz iść do kabin, rozpakować rzeczy, a później znowu pomyszkować po statku?

– A nie możemy od razu, tato? – nudził George, niezwykle podniecony, bo wszystko było takie nowe. Jednakże Bert nalegał, by wpierw bezpiecznie umieścić najmłodsze dzieci w kabinach. Obiecał, że później sam oprowadzi go po statku, ale dla George'a pokusa była zbyt silna. Zanim Winfieldowie dotarli na pokład B, położony dwa piętra poniżej sali gimnastycznej, chłopiec zniknął. Zatroskana Kate poprosiła Filipa, aby poszukał brata.

– Zostaw go, Kate – mitygował żonę Bertram. – Nie mógł odejść daleko. Na statku nic mu się nie stanie. Przecież jest tak podniecony, że nie zszedłby z pokładu za nic w świecie. Jak się rozlokujemy w kabinach, pójdę go poszukać.

Kate, niezbyt przekonana, przystała na propozycję męża, martwiła się jednak wyobrażając sobie kłopoty, w jakie syn może się wpakować. Dopiero na widok przepięknych kabin, które Bertram dla nich zarezerwował, zapomniała o wszelkich strapieniach.

Winfieldowie z radością powitali Charlesa, który zjawił się chwilę po nich.

– Czy to tutaj? – zagadnął wtykając głowę w drzwi saloniku. Ciemne włosy miał nienagannie przyczesane, a w błękitnych oczach na widok narzeczonej zatańczyły ogniki. Edwina zerwała się i pobiegła ku niemu.



17 из 321