Steward zniknął, Edwina zaś poszukała wzrokiem oczu Charlesa, który uspokajająco ścisnął jej rękę. Bert tymczasem pospieszył obudzić żonę. Oona już wróciła z pokładu trzeciej klasy, ale podobnie jak reszta rodziny pogrążona była w głębokim śnie.

– Pomogę ci budzić dzieci – zaproponował Charles Edwinie.

Zaraz też udał się do kabiny Filipa i George'a, przygotował im pasy ratunkowe i pokazał, jak je zapiąć. Starał się nie przestraszyć ich zbytnio, lecz nie bardzo mu się to udało. George mimo wszystko zachowywał się tak, jakby alarm był tylko niezłą zabawą, Filip natomiast wyglądał na mocno zalęknionego, gdy wkładał na ubranie pas ratunkowy.

Edwina najpierw delikatnie obudziła Alexis, muskając ustami jej policzek i potrząsając nią lekko, potem wzięła Fannie na ręce, na koniec zaś ostrożnie szarpnęła Oonę za ramię. Kiedy tłumaczyła jej, co się stało, Irlandka patrzyła na nią oszalałymi ze strachu oczami.

– Gdzie mama? – zapytała Alexis z przerażeniem w głosie i ukryła się z powrotem w łóżku.

Edwina poleciła Oonie obudzić Teddy'ego i zastanawiała się, co powinna teraz zrobić, na szczęście w tejże chwili z sypialni wyszła Kate, naciągając szlafrok na nocną koszulę. Była zaspana, lecz wydawała się całkiem spokojna. Lęk ogarnął ją dopiero wtedy, gdy Alexis przypadła do jej kolan.

– Co tu się dzieje? – Kate z obawą popatrzyła na męża, córkę i Charlesa. – Czy coś się stało? – Czuła się tak, jakby zbudziła się w samym środku przedstawienia nieświadoma wcześniejszego przebiegu akcji.

– Nie mam pojęcia-uczciwie przyznał Bertram. – Wiem tylko, że zderzyliśmy się z lodem, ale podobno to nic poważnego. W każdym razie tak poinformowano Charlesa godzinę temu. Teraz kazali nam wyjść w kamizelkach ratunkowych na pokład i zebrać się na wyznaczonych stanowiskach przy szalupach.



37 из 321