Naciągnęła dziewczynie przez głowę wełnianą sukienkę i uklękła, by pomóc włożyć jej buty, na koniec dopilnowała, żeby zabrała kamizelkę ratunkową i po chwili obie dołączyły do pozostałych.

Korytarze zatłoczone były pasażerami zdążającymi na pokład, ubranymi w to, co kto miał pod ręką, w kamizelkach ratunkowych. Większość okazywała zaniepokojenie, choć niektórzy śmiali się i mówili, że uważają całe to zamieszanie za jakiś niedorzeczny żart. Było kwadrans po północy, gdy radiooperator wysłał pierwsze sygnały wzywające pomocy. Poziom wody pod pokładem podnosił się błyskawicznie, o wiele szybciej, niż przypuszczał kapitan Smith. Zaledwie przed półgodziną zderzyli się z górą lodową, a już boisko do squasha było zalane po sam sufit. O tym jednak trener, Fred Wright, nie wspomniał Filipowi, gdy spotkał go w drodze do szalup.

– Czy nie powinnam była zabrać biżuterii? – zatroskała się naraz Kate. Pomyślała o tym dopiero teraz, ale nie chciała już wracać do kabiny. Obrączkę ślubną miała na palcu, a tylko na niej naprawdę jej zależało.

– Nie martw się – pocieszył ją Bert z uśmiechem i ścisnął jej dłoń. – Kupię ci nowe błyskotki, jeżeli… jeżeli tamte gdzieś się zapodzieją… – Nie chciał powiedzieć "jeżeli tamte stracisz" z obawy przed znaczeniem tych słów.

Nagle dotarło do niego, co grozi jego żonie i dzieciom, i ogarnęło go przerażenie. W drodze na pokład łodziowy Bert zerknął przez otwarte drzwi sali gimnastycznej, gdzie ujrzał Astorów spokojnie siedzących na mechanicznych koniach. Czekali tam niewątpliwie dlatego, że Astor obawiał się, by jego żona nie poroniła pod wpływem niskiej temperatury. Obydwoje mieli na sobie kamizelki ratunkowe, a trzecią, dodatkową, Astor trzymał na kolanach.

Minąwszy salę gimnastyczną Winfieldowie skierowali się ku lewej burcie, gdzie właśnie jęła przygrywać orkiestra. Przy dźwiękach melodii marynarze zdejmowali pokrowce z ośmiu drewnianych szalup ratunkowych. Na prawej burcie również szykowano osiem łodzi, cztery na dziobie i cztery na rufie. Poza tym na statku znajdowały się jeszcze cztery płócienne łodzie składane. Widok ten nie napawał otuchą, toteż gdy Bert ujął dłoń żony, poczuł, jak mocno bije mu serce.



39 из 321