– Niestety. Twoi rodzice wyszli na wczesny lunch.

Przed oczami stanął mu obraz ojca i matki. Przebywając razem, zawsze trzymali się za ręce. Mimo tylu lat po ślubie wciąż byli w sobie zakochani. Nie ma co, wysoko ustawili poprzeczkę. Kiedyś wierzył, że jemu również uda się odnaleźć szczęście w małżeństwie.


Co prawda, pobrali się z Frannie bardziej z rozsądku niż z miłości, ale Frannie była cudowną dziewczyną, dlatego dałby sobie rękę uciąć, że z czasem się pokochają, że będą mieli dzieci, że doczekają się wnuków. Niestety, marzenie to się nie spełniło. Małżeństwo okazało się niewypałem. Nie przypuszczał, że w nieudanym związku można być aż tak nieszczęśliwym.

Z zadumy wyrwał go głos Marge:


– Wyjaśniłeś wszystko z szefem kuchni w Marchandzie?


– Myślę, że dojdziemy do porozumienia. Muszę go jeszcze trochę ponaciskać, ale wierzę, że sprawa zakończy się pomyślnie – dodał, nie zamierzając zaakceptować porażki. – Przekaż to mojemu ojcu.


– Na pewno się ucieszy – stwierdziła recepcjonistka. – Wracasz do firmy?

– Będę najwcześniej za godzinę – odparł. – Mam jeszcze kilka rzeczy do załatwienia.

– W porządku, nie spieszy się. Przekażę twojemu ojcu wiadomość.


Rozłączywszy się, skręcił w prawo, w stronę Dauphine i St. Peter. Chodniki zastawione tu były roślinami w donicach, a żelazne pręty balkonów na piętrach oplatały zwisające ze skrzynek barwne kwiaty, których balsamiczny aromat wypełniał rześkie popołudniowe powietrze.


Z uchylonego okna wypływały dźwięki jazzu, które wiatr niósł w stronę rzeki.


Na samym rogu, na lśniącej w blasku słońca szybie, widniał napis wykonany dużymi złotymi literami: Grota Parkera. Szeroko otwarte drzwi zachęcały do wej ścia.


Stary budynek dzielnie oparł się Katrinie. Stał na tyle daleko od rzeki, że nie zalała go wylewająca się z brzegów woda, wiatr też nie zdołał poczynić w nim większych zniszczeń. Parker wiedział, że dopisało mu szczęście. Tak duża część miasta została totalnie zdewastowana! Wiele osób zginęło, wiele straciło dobytek całego życia.



15 из 141