Pies imieniem Amo, raczej dość okazały, prowadzony na smyczy, pociągnął nagle za sobą swoją sześcioletnią panienkę i podbiegł do drugiego samochodu w drugim rzędzie. Głuchy na rozmaite okrzyki i rozkazy, obwąchał mercedesa bardzo starannie, usiadł obok tylnego koła i zawył przeciągle i posępnie.

Państwu bagaże wypadły z rąk. Wieczór, w przeciwieństwie do tego sprzed dwóch dni, był pogodny, słońce dopiero zachodziło, widoczność panowała znakomita i wokół kręciło się trochę ludzi. Nie tłum, ale dostatecznie dużo, żeby pies spowodował kompromitację, bo co to za pies i jak wychowany, jeśli publicznie wyje okropnym głosem i nie pozwala się odciągnąć od cudzego samochodu.

Nie było to arabskie targowisko ani polski tramwaj, nie wtrącili się zatem wszyscy od razu, zainteresowanie okazano dyskretnie. Ktoś tam bliżej udzielił jakiejś rady, ktoś dalej odwrócił się i gapił, z hotelu wyjrzała recepcjonistka, wyszedł portier. Państwo usiłowali udawać, że nic się nie dzieje, pies upierał się przy swoim. Dziewczynka zaczęła płakać.

Obsługa hotelu zdecydowała się na interwencję, padły wstępne pytania. Państwo stanowczo twierdzili, że ich pies jest normalny, szczepiony i bardzo mądry. Tym bardziej jego zdanie należało wziąć pod uwagę, coś musiało być nie w porządku z samochodem. Portier zajrzał do środka, spróbował otworzyć drzwiczki, ale były zamknięte, powiadomił więc tylko wszystkich, że na tylnych fotelach leżą jakieś drobne przedmioty. Nie wiadomo, po co udzielił tej informacji, bo każdy mógł zajrzeć i sam to zobaczyć. Państwo zdołali wreszcie odciągnąć psa, który w oddaleniu od mercedesa przestał wyć, dzięki czemu dziewczynka przestała płakać. Atmosferze nieco ulżyło.

Pozostało jednakże zainteresowanie. Ktoś z gości zaopiniował, że sprawą powinien zająć się hotel, bo pies może wyć za każdym razem, kiedy zobaczy samochód, który najwidoczniej budzi w nim żywą niechęć, a taki rodzaj dźwięków trudno będzie wytrzymać. Hotel był podobnego zdania, rozpoczęto poszukiwanie właściciela.



8 из 217