
Marisette wierzy w prawdziwy raj, ponieważ jest katoliczką. Z tego, że ma nieślubne dziecko, już dawno się wyspowiadała i bez problemu dostała rozgrzeszenie. Na Seszelach dziewięćdziesiąt procent ludności to praktykujący katolicy, którzy w większości praktykują także wudu – nakłuwają szpilkami lalki, gdy się nieszczęśliwie zakochają lub nie mają na czynsz. Gdy zakochają się o jedną obietnicę za późno, to dodatkowo idą do spowiedzi. Z zalegania z czynszem – traktowanego tutaj jako grzech – się nie spowiadają. Gdyby tak było, to pół Seszeli stałoby w kolejkach do konfesjonału. Dekalog rozumie się tutaj zupełnie inaczej i być może dlatego trzy czwarte dzieci rodzących się na tych wyspach jest nieślubnych. Kościół się dostosował. Wudu przemilcza, a dzieci chrzci – ślubne w niedzielę, nieślubne w piątki. W ten sposób w niedzielę zmęczeni porannymi mszami księża mają dużo mniej pracy.
W bloku Marisetty tylko Esmeralda z pierwszego piętra ma dzieci ze swoim mężem i ochrzciła je w niedzielę. Pewnie dlatego ciągle chodzi taka smutna.
Antoinette urodziła się rok po tym, jak Marisette poznała Antona. Sprzątała wtedy restaurację w nowym porcie i któregoś dnia po prostu wstąpił tam napić się piwa. Zszedł z rumuńskiego statku i postanowił nie wracać, gdy zastrzelili Ceauşescu. Nie miała pojęcia, kto to był Ceauşescu, i nigdy nie słyszała o Rumunii.
