
– Dlaczego nie zrobił pan zdjęć? Wszyscy robią. Był pan kiedyś w Rumunii? – słyszę za sobą głos Marisette…
FUNKCJA ISTNIENIA
Elfriede ma osiemdziesiąt dwa lata i do niedawna bardzo chciała umrzeć…
Mieszka w małym domu z zaniedbanym ogródkiem na przedmieściach Frankfurtu. Wychowali z mężem dwóch synów, z których Elfriede jest bardzo dumna. Jeden jest inżynierem i buduje hotele w Dubaju, drugi, Krystian – ten młodszy – jest dziennikarzem w znanej niemieckiej gazecie i gdy akurat nie podróżuje, mieszka w Berlinie. Osiem lat temu zmarł jej mąż i została sama. Pamięta, że odkąd chłopcy wyprowadzili się z domu, zawsze bardzo chciała umrzeć przed mężem. Od dawna choruje na serce i w duchu trochę liczyła, że „przez to serce ona odejdzie pierwsza”. Nie udało się. Przez „to serce” zdarza się jej czasami, że mdleje. Ostatnio spadła z betonowych schodów prowadzących do piwnicy i złamała rękę w dwóch miejscach. W szpitalu złożyli jej kości, założyli gips i wszyli rozrusznik serca. W dniu, w którym wypisywali ją ze szpitala, Krystian wziął urlop, przyleciał z Rzymu i długo rozmawiał z lekarzem. Potem wsiadł z matką do samochodu i pojechali szukać dla niej miejsca w domu starców…
