Anton był biały, mówił po francusku i nie traktował jej jak prostytutki. Przez tydzień przychodził do restauracji wieczorem i pomagał jej sprzątać, czego nigdy nie zrobiłby żaden mężczyzna na Seszelach. Któregoś razu pojechali do restauracji w hotelu Le Meridian, gdzie kolacja kosztuje więcej, niż ona zarabia w miesiąc sprzątaniem. Nikt nie obiecywał, że raj jest tani. Po kolacji spacerowali wśród granitowych głazów na plaży Beau Vallon. Usiadła na małym kamieniu. Stanął przed nią i się rozebrał. Miała jego brzuch na wysokości ust. Wyjechał tuż przed narodzinami Antoinette. Z Seszeli wszyscy wyjeżdżają. Bo to jest taki raj najwyżej na trzy tygodnie. Opalić się, zrobić zdjęcia, wysłać widokówki do znajomych, których się nie lubi, wejść na palmę, dotknąć żółwia i potem opowiadać, że było się na urlopie pod równikiem za cztery tysiące euro. Zostają długi, wspomnienia i zdjęcia w aparacie. Po nim ma Antoinette i kilka książek o Rumunii. Adresu jednak nie zostawił. Nigdy też nie powiedział, jak się nazywa.

– Dlaczego nie zrobił pan zdjęć? Wszyscy robią. Był pan kiedyś w Rumunii? – słyszę za sobą głos Marisette…

FUNKCJA ISTNIENIA

Elfriede ma osiemdziesiąt dwa lata i do niedawna bardzo chciała umrzeć…

Mieszka w małym domu z zaniedbanym ogródkiem na przedmieściach Frankfurtu. Wychowali z mężem dwóch synów, z których Elfriede jest bardzo dumna. Jeden jest inżynierem i buduje hotele w Dubaju, drugi, Krystian – ten młodszy – jest dziennikarzem w znanej niemieckiej gazecie i gdy akurat nie podróżuje, mieszka w Berlinie. Osiem lat temu zmarł jej mąż i została sama. Pamięta, że odkąd chłopcy wyprowadzili się z domu, zawsze bardzo chciała umrzeć przed mężem. Od dawna choruje na serce i w duchu trochę liczyła, że „przez to serce ona odejdzie pierwsza”. Nie udało się. Przez „to serce” zdarza się jej czasami, że mdleje. Ostatnio spadła z betonowych schodów prowadzących do piwnicy i złamała rękę w dwóch miejscach. W szpitalu złożyli jej kości, założyli gips i wszyli rozrusznik serca. W dniu, w którym wypisywali ją ze szpitala, Krystian wziął urlop, przyleciał z Rzymu i długo rozmawiał z lekarzem. Potem wsiadł z matką do samochodu i pojechali szukać dla niej miejsca w domu starców…



3 из 48