
– Rozumiem – mruknął Nataniel i miał nadzieję, iż rzeczywiście rozumie.
Marco zwrócił się do Gabriela z uśmiechem:
– Trudno mi się do ciebie przyzwyczaić jako do dorosłego mężczyzny, Gabrielu. W dalszym ciągu widzę tamtego przestraszonego, ale dzielnego dwunastolatka. A tymczasem ty masz dzieci starsze, niż sam wtedy byłeś.
W jego oczach pojawił się smutek.
– Ziemskie życie płynie tak szybko.
Wkrótce wszyscy odejdziemy, przemknęło przez głowę Ellen. Poczuła, że lodowata obręcz ściska jej serce. A ty pozostaniesz tutaj. Sam.
Marco otrząsnął się ze złych myśli.
– No dobrze. Nataniel i Gabriel opowiedzą mi teraz o tym grobie w lesie.
Przekazali wszystko, co wiedzieli. Marco słuchał z uwagą. Miranda nie mogła oderwać wzroku od jego twarzy.
Kiedy skończyli opowiadanie, Marco rzekł:
– Musimy tam pójść jak najszybciej. Załatwię tylko parę spraw i spotkamy się ponownie tutaj… powiedzmy za trzy godziny.
– Znakomicie – zgodził się Nataniel. – Ty, oczywiście, będziesz mieszkał w tym samym hotelu co my?
Marco wyglądał na nieco skrępowanego.
– Nie, ja… Ale dam sobie radę. Na swój sposób.
Natanielowi przyszła nagle do głowy pewna myśl:
– Marco! Ty naturalnie nie masz pieniędzy! Skąd zresztą miałbyś je mieć?
Nieziemsko urodziwy gość potrząsał głową, nie chciał rozmawiać o takich sprawach.
Miranda zdążyła już jednak sięgnąć po swój plecak.
– Dostaniesz ode mnie – rzekła pośpiesznie. – Właśnie wczoraj ojciec wypłacił mi tygodniówkę. Zresztą, jeśli wolisz, może to być pożyczka.
