– Ale w jaki sposób nawiążesz kontakt z Markiem, Natanielu?

– Otóż to jest problem! Jak to zrobić? – spytał Gabriel. – Nie możesz przecież jeździć po świecie w nadziei, że gdzieś przypadkiem go spotkasz, że on przypadkiem powrócił na Ziemię.

– Widzę jednak, że wiesz, jak to zrobić – ucieszyła się Ellen.

Wreszcie do głosu dopuszczono Nataniela.

– Ja nie wiem, moi drodzy. Naprawdę nie wiem. Miewałem z nim jakiś kontakt, zdarzyło się parę epizodów… Ale to było bardzo dawno temu… Raz otrzymałem pomoc w zupełnie nieoczekiwany sposób. Wiele się nad tym zastanawiałem, wyobrażałem sobie, że tego rodzaju wsparcie mogło pochodzić tylko od Marca – Nataniel roześmiał się niepewnie. – Miałem wrażenie, że odebrałem jakieś ciche, bardzo sympatyczne… pozdrowienia, nie jestem w stanie lepiej tego wyrazić. Ale to, rzecz jasna, wyobraźnia. Drugie wydarzenie…? – Nataniel szukał w pamięci. – Nie, nie przypominam sobie.

Stali jeszcze przez chwilę, po czym Gabriel rzekł:

– Zrobiło się późno, wrócimy tutaj jutro rano.

Rodzina odjechała do hotelu w mieście, Nataniel jednak pozostał jeszcze na skraju lasu, by w samotności zastanowić się, o co może tutaj chodzić. Zbyt wielu chętnych do pomocy widzów może bardzo przeszkadzać.

Padał cichy nocny deszczyk, ale to Nataniela nie martwiło. Miał na sobie nieprzemakalną kurtkę, a jeśli włosy trochę zmokną, to tylko dobrze im zrobi. Nie ma nic lepszego dla włosów niż taki deszcz.

Stał obok usypiska kamieni, ledwie widocznego na tle zielonego podszycia lasu.

Ogarnęły go wspomnienia, złe i dobre. Mimo wszystkich strasznych wydarzeń, przez jakie rodzina musiała przejść w walce z Tengelem Złym, był to bardzo piękny czas, członkowie Ludzi Lodu czuli się sobie tacy bliscy. Smutno o tym myśleć teraz, kiedy większość odeszła, a on tak strasznie za nimi tęskni. Młoda generacja, która tymczasem wyrosła, nie ma już tego poczucia przynależności do rodu, młodzi nawet nie zdają sobie sprawy z tego, co tracą, chociaż z drugiej strony wolni są od wiecznego lęku i przerażenia.



4 из 206