Spojrzał na swoje ramię. Wciąż jeszcze, trzydzieści pięć lat po tamtych wydarzeniach, miał na skórze głębokie blizny po szponach Tengela.

Oczywiście, w tym lesie mógł zostać pochowany całkiem inny człowiek, historia czarnoksiężnika to jedynie domysł.

Marco. W jaki sposób odnajdzie Marca? Jeździć po świecie i szukać, to przecież nie ma sensu. Zresztą wcale nie był pewien, czy Marco w ogóle jest na Ziemi. To także tylko domysł.

Może zamieścić ogłoszenie w gazetach? Kompletna bzdura, nie nawiązuje się kontaktu z potężnym Markiem z Ludzi Lodu przez ogłoszenie prasowe!

Książę Czarnych Sal… Dlaczego ktoś taki miałby chcieć wracać na Ziemię?

Marco, czysty, wyniesiony ponad wszystko, co ziemskie.

Twarz Nataniela rozjaśniła się. Nareszcie sobie to uświadomił! Kogoś, kto został wyniesiony ponad wszystko, co ziemskie, nie można przecież wezwać jakimś ziemskim sposobem, jeśli w ogóle kontakt z nim jest możliwy.

Wciąż próbował sobie przypomnieć tamten drugi epizod, w jaki sposób wyczuł wtedy obecność Marca? To było rankiem… Nie tak dawno temu. Co? Dlaczego?

Nataniel opuścił ramiona z uczuciem rozczarowania. Już sobie przypominał, już wiedział, jak to się stało. Niestety, nie wydarzyło się wtedy nic szczególnego, to był tylko sen. Widział zgrabną sylwetkę Marca, a przede wszystkim jego urodziwą twarz. „Jak idzie, Natanielu?”, zapytał Marco, a jego głos brzmiał czysto i mocno.

Tak! Właśnie to sprawiło, iż uwierzył, że Marco tam był. Głosy we śnie są zawsze niejasne i stłumione, trudno je zrozumieć. Tym razem było inaczej…



6 из 206