
Ale nie lubię też trolli ani ludzi, więc chyba wszystko jest w porządku. Poza tym jesteś jedynym kandydatem. Trzydzieści dolarów miesięcznie, pięć dolarów na koszta kwatery, nie spodziewaj się określonego czasu pracy, są takie mityczne stworzenia zwane nadgodzinami, tylko nikt jeszcze nie widział ich śladów, jeśli funkcjonariusze trolle nazwą cię żwirojadem, wylatują, jeśli ty ich nazwiesz kamulcami, ty wylatujesz, jesteśmy tu jak jedna wielka rodzina, a kiedy pójdziesz z interwencją na parę domowych awantur, Tyłeczek, z pewnością zauważysz podobieństwo, pracujemy zespołowo i zwykle reguły tworzymy po drodze, a w większości przypadków nie wiemy nawet, jakie jest prawo, więc może być ciekawie, formalnie jesteś kapralem, ale nie próbuj wydawać rozkazów prawdziwym policjantom, jesteś przyjęty na miesięczny okres próbny, w pierwszej wolnej chwili zostaniesz przeszkolony, a teraz znajdź ikonograf i spotkamy się przy Bezprawnym Moście za… no, może lepiej za godzinę. Muszę się rozmówić w sprawie tego przeklętego herbu. Na szczęście martwe ciała rzadko kiedy stają się bardziej martwe. Sierżancie Detrytus!
Zabrzmiała seria trzasków, jakby coś ciężkiego przesuwało się korytarzem, po czym w drzwiach stanął troll.
— Ta-jest!
— To kapral Tyłeczek. Kapral Cudo Tyłeczek, którego ojciec był Wesołym Tyłeczkiem. Dajcie mu odznakę, odbierzcie przysięgę, pokażcie, gdzie co jest. Słucham, Tyłeczek?
— Postaram się być godnym munduru, sir.
— Świetnie — rzekł energicznym tonem Vimes. Spojrzał na Detrytusa. — Przy okazji, sierżancie, otrzymałem meldunek, że troll w mundurze przybił za uszy do muru jednego z opryszków Chryzopraza. Wiecie coś o tym?
Troll zmarszczył swe wielkie czoło.
— A jest w tym meldunku, że sprzedawał slab trollowym dzieciakom?
— Nie. Piszą, że zamierzał czytać literaturę religijną swojej drogiej starej matce.
— Czy Tłuczeń zeznał, że widział odznakę tego trolla?