
– Nie – powiedział Jori z powagą. – Nie powinnaś.
Widocznie Sassa jest znacznie bardziej skomplikowaną osobą, niż sądził.
Ruszyli w stronę gondoli. Sassa odwróciła się.
– On wygląda tu bardzo samotnie na tym górskim pustkowiu. Ma się ochotę włożyć na niego ciepły sweter.
– Owszem – potwierdził Jori z uśmiechem, – Ale z pewnością wielu ludzi się do niego modli.
– Na pewno. Zastanawiam się, czy ludzie wciąż w niego wierzą?
Jori otworzył drzwi gondoli.
– A poza tym chciałem ci powiedzieć, że nie używałem prezerwatywy.
Sassa stanęła jak wryta.
– Co? Czyś ty zwariował?
– To nie było konieczne!
– Ależ, Jori! – zawołała zrozpaczona. – Zapomniałeś o tych wszystkich chorobach, jakie szaleją na ziemi…
Podniósł rękę, żeby ją uciszyć.
– Do niczego nie doszło. Właśnie dlatego, że nie byłem przygotowany. Nie, to nieprawda. Miałem swoje powody, żeby tam z nią zostać.
Sassa wypuściła powietrze z płuc.
– To dlaczego w takim razie…?
– Myślę, że chciałem się po prostu przechwalać. Widzisz, to jest taki mój słaby punkt… Ale teraz wsiadaj czym prędzej, zanim oboje przemienimy się w piękne, fioletowe, lodowe figury!
Usiedli, każde na swoim miejscu, i zamknęli drzwi. Po wietrze na zewnątrz ciepło w gondoli wydało im się rozkoszne.
– Mimo wszystko dowiedziałem się jednak pewnych rzeczy – powiedział Jori. Trzymał ręce na starterze, ale nie uruchomił jeszcze pojazdu. – Właśnie dlatego i tylko dlatego zostałem z tą dziewczyną. Chciałem dowiedzieć się czegoś więcej o dzisiejszym świecie. Ale się z nią nie przespałem.
– No i czego się dowiedziałeś? – zapytała Sassa bezbarwnym tonem.
