
Daniel wzruszył ramionami.
– Zajmę się nią. Nie mam nic innego do roboty – stwierdził.
Ogień trawił ciało Megan od wewnątrz, a jednocześnie było jej zimno. Niespokojnie wierciła się w łóżku.
Zrzucała z siebie kołdrę, którą jakaś cierpliwa ręka ją okrywała.
Zapadła w drzemkę, ta jednak wcale jej nie wzmocniła. Kiedy otworzyła oczy, ktoś pomógł jej usiąść i podał wielki kubek.
– Proszę wypić – usłyszała znajomy głos. – To mleko z miodem i whisky. Powinno pani pomóc.
Posłuchała i wypiła duszkiem pół kubka ciepłego napoju. Następnie opadła bez siły na poduszkę. Przypomniała sobie jednak, że musi coś niezwłocznie załatwić. Nie pamiętała tylko, co. Odrzuciła kołdrę, żeby wstać, ale tajemniczy ktoś znowu ją przykrył.
– Muszę… muszę iść… – mamrotała pod nosem.
– Proszę się niczym nie przejmować. Wszystko będzie dobrze.
Megan kiwnęła głową, jakby zrozumiała. Po chwili zasnęła, trzymając w dłoni rękę tajemniczego opiekuna.
Daniel siedział przy łóżku jeszcze kwadrans, żeby upewnić się, że Megan zasnęła na dobre. Następnie włożył jej dłoń pod kołdrę i wstał. Przed wyjściem spojrzał na wymizerowaną, trawioną gorączką twarz. Poczuł gwałtowne ukłucie w sercu.
– Co ja zrobiłem?! Co ja najlepszego zrobiłem?!
Kiedy Megan obudziła się ponownie, poczuła się tak, jakby została przeniesiona w czasy dzieciństwa. Znowu nie musiała się niczym martwić, ponieważ ktoś silniejszy i mądrzejszy od niej obiecał, że się o wszystko zatroszczy. Nie czuła się tak od szesnastego roku życia. Właśnie wtedy zginęli jej rodzice i musiała sama sobie radzić. Dzięki urodzie zaangażowano ją do jakiegoś pokazu, a później, po latach pracy i wyrzeczeń, została jedną z najlepszych modelek.
Właśnie wtedy, gdy była u szczytu sławy, poznała Briana Andersona. Od razu ją oczarował. Jednak to zauroczenie nie trwało długo. Wkrótce zrozumiała, że dla niego najważniejszy w życiu jest sukces. Pracował jako księgowy w znanej firmie, ale wciąż piął się w górę. Zaimponowała mu sława Megan. Uważał, że towarzystwo znanej modelki dodaje mu prestiżu. Ona sama jako człowiek znacznie mniej go interesowała.
