– Przykro mi – odparł.

– Musimy znaleźć odpowiedni szpik.

– Myślałem, że dawcą szpiku staje się z reguły ktoś z rodzeństwa.

Rozejrzała się szybko po kawiarni.

– W jednym przypadku na cztery – odparła i zamilkła.

– Ach tak.

– W państwowym rejestrze znaleziono tylko trzech potencjalnych dawców. Wyłoniono ich na podstawie wstępnych badań antygenów krwinek białych, zgodności A i B. Lecz dopiero pełne diagnostyczne badanie krwi i tkanek może ustalić… – Znów urwała. – Wybacz te specjalistyczne szczegóły. Nie chciałam. Ale kiedy masz tak bardzo chore dziecko, zamykasz się w szklanej kuli żargonu medycznego.

– Rozumiem.

– W każdym razie pokonanie tej wstępnej bariery jest jak wygranie loteryjnego losu na drugie premiowe ciągnienie. Prawdopodobieństwo znalezienia odpowiedniego szpiku pozostaje jednak nikłe. Bank krwi wzywa potencjalnych dawców i przeprowadza badania, ale kiedy jest ich tylko trzech, szansę na to, żeby szpik któregoś nadawał się do przeszczepu, są doprawdy niewielkie.

Myron skinął głową, wciąż nie mogąc pojąć, czemu Emily mu to wszystko mówi.

– Mieliśmy szczęście. Szpik jednego z nich okazał się zgodny ze szpikiem Jeremy’ego.

– Wspaniale.

– Niestety, jest pewien problem. – Emily uśmiechnęła się krzywo. – Dawca zniknął.

– Jak to zniknął?

– Nie znam szczegółów. Rejestr dawców jest utajniony. Nikt mi nie powie, co się stało. Trafiliśmy na dawcę, a ten nagle się wycofał. Od lekarza niczego się nie dowiem. Jak mówiłam, dane dawców podlegają ochronie.

– Może ten ktoś zmienił zdanie.

– No, to trzeba go zmusić, żeby zmienił je jeszcze raz, bo inaczej Jeremy umrze.



14 из 235