— Jakie są plany na przyszłość? — jeden z uczniów wykonał ręką półokrągły gest dla podkreślenia, że pyta o dalsze wykopaliska.

— W przyszłym roku zdejmiemy warstwę betonu z czterdziestu hektarów tego terenu. Częściowo zrekonstruujemy zabudowę i urządzimy tu wielkie muzeum na wolnym powietrzu. Podobno w okresie przed wielkim załamaniem były bardzo popularne. Zobaczymy czy nadal coś z mentalności naszych przodków nam zostało.

Odprowadził dzieci i nauczycielkę do poduszkowca. Podczas gdy uczniowie sadowili się w środku Yoko została na chwilę.

— Dziękuję za interesujący wykład — powiedziała.

— To drobiazg.

— Mam dla pana zaproszenie. Mój czcigodny brat prosił abym przekazała panu, że z przyjemnością będzie gościł pana z okazji święta w dzień przesilenia letniego.

Brwi profesora uniosły się lekko w zdziwieniu.

— Przyjdę. O której godzinie?

— O zachodzie słońca. Tak jak każe tradycja. Tu jest adres — podała mu sztywną wizytówkę

Pocałował ją w rękę na pożegnanie i patrzył jak znika w brzuchu maszyny. Dolny rąbek jej kimona pokrył się cementowym pyłem w trakcie tej wycieczki. Tak jak on miał nim powalane nogi do kolan. Z westchnieniem ulgi zdjął z pleców miecz.

X

Maź w tężała powoli. Była obecnie gęsta jak serek homogenizowany. Dwie dłonie wystrzeliły z breji i wczepiły w dwa specjalne uchwyty przyspawane do ścian sarkofagu. Nie wszystkie palce zdołały zgiąć się do końca, ale te które to uczyniły zapewniły leżącemu wystarczająco dobry zaczep. Ciecz zadrżała i powoli wynurzyło się z niej, pokryte szarym śluzem, ciało. Oddech stał się szybszy i bardziej rzężący. Nogi wykonały kilka nieskoordynowanych ruchów, pogłębiając wrażenie agonii.

XI

W wykopie trwała gorączkowa praca, ale na dobrą sprawę wszystkie jego polecenia były już wykonane. Obejrzał kilka planów. Uśmiechnął się lekko. Z politowaniem. Wdrapał się na pobliski pagórek i dał znak ręką. Odsunęli się. Wykonał zdjęcie.



23 из 205