
— Tu widzicie jedno z największych odkryć ostatniego sezonu — powiedział profesor. — To relikty zabudowy z początków dziewiętnastego wieku. Wydobyliśmy z nich sporą ilość zabytków które możecie podziwiać w Muzeum Narodowym Terytorium.
— Jest to z pewnością ważne i ciekawe znalezisko — odezwał się jeden z chłopców, — ale właściwie to tego typu relikty powinny zachować się pod każdym miastem...
— Powinny teoretycznie i tego właśnie szukamy za pomocą wierceń. Jednak stan zachowania warstw niższych zależy tylko i wyłącznie od stężenia destrutoxu który działał na dane miejsce. W większości przypadków przegryzł się aż do głębokości kanałów podmiejskich. Mamy tam ślady cegły w postaci warstwy czerwonego piasku.
— Czy destrutox tam w dole nie jest już aktywny?
— Już nie, choć zdarzają się przykre wypadki. Mierzymy aktywność warstw zanim wejdziemy tam ze szpachelkami.
— Dlaczego nadal używa się w archeologii tak, wybaczy pan wyrażenie, zacofane metody.
Profesor roześmiał się.
— Można oczywiście ustawić roboty do kopania, ziemię wywozić na przenośniku taśmowym, plany robić za pomocą kamery sprzężonej z komputerem. Tyle tylko, że my wolimy tradycyjne metody. Tak jak niektórzy z was robią notatki w laptopach, a inni wolą tradycyjny papier. Archeologia w przeciwieństwie do wszystkich innych dziedzin wiedzy jest nauką elitarną. Obowiązuje nas specjalny kodeks postępowania zatwierdzony przez samego Starego Prezydenta. On sam w młodości był archeologiem. Można powiedzieć, że czerpiemy z najczystszych źródeł. A niektóre metody badawcze dopiero rekonstruujemy.
— Czy to znaczy że nie powiedział wszystkiego?
— Może nie o wszystkim wiedział. Nikt nie zna całej wiedzy dostępnej ludzkości. Nawet on.
