— Nie sądzisz, że głupio zrobił?

— Nie. Jego zwolennicy skandują: Jo… Jo… Jo… Jo. Działa to hipnotycznie.

— No cóż — powiedział Seldon, odwracając się do swego trójkomputera i porządkując wielowymiarową symulację, którą stworzył za jego pomocą — zobaczymy, co się będzie działo.

— Jak możesz podchodzić do tego tak obojętnie? Mówię ci, że zawisło nad nami niebezpieczeństwo.

— Wcale tak me jest — rzekł Seidon, a jego głos i wyraz oczu zdradzały stanowczość. — Nie znasz wszystkich faktów.

— A jakich to faktów nie znam?

— Porozmawiamy o tym innym razem, Yugo. Wolałbym, żebyś zajął się teraz swoją pracą i pozwolił, bym to ja zajął się Demerzelem i stanem Imperium.

Amaryl zacisnął usta, ale nawyk posłuszeństwa wobec Seldona był tak silny, że powiedział jedynie:

— Tak, Hari.

Mimo to już w drzwiach odwrócił się i dodał:

— Popełniasz błąd, Hari. Seldon uśmiechnął się lekko.

— Nie sądzę, ale przyjąłem twoje ostrzeżenie i będę o nim pamiętał. Powtarzam ci jednak, że wszystko będzie dobrze.

Kiedy Amaryl wyszedł, Seldon przestał się uśmiechać.

— Czy naprawdę wszystko będzie dobrze?

2

Choć Seldon pamiętał o przestrogach Amaryla, nie przykładał do nich większej wagi. Nadeszły i minęły jego czterdzieste urodziny, co dla wielu bywa psychologicznym ciosem.

Czterdziestka! Minęła już młodość. Życie nie rozpościerało się już przed nim jak olbrzymie pole, którego horyzont ginie gdzieś w oddali. Przebywał na Trantorze od ośmiu lat, a czas ten upłynął bardzo szybko. Następne osiem lat i dobiegnie niemal pięćdziesiątki. Będzie się zbliżała starość.

Co gorsza, nie opracował jeszcze nawet solidnych podstaw psychohistorii! Yugo Amaryl tak mądrze mówił o prawach i pracował nad swoimi równaniami, posługując się śmiałymi założeniami opartymi na intuicji. Ale jak można by przetestować takie założenia? Psychohistoria nie jest jeszcze nauką eksperymentalną. Pełne badanie wymagałoby doświadczeń, a te zaangażowania całych światów, mnóstwa czasu i… całkowitego braku odpowiedzialności etycznej.



7 из 379