Podeszła bliżej, krzyżując ręce na piersi. W jej nozdrza uderzył jakiś zapach – tak silny, że zmarszczyła nosek.

– Powinienem cię ostrzec. – Parsknął śmiechem. – Ta mieszanka nie jest szczególnie aromatyczna.

– Wielki Boże, co w niej jest?

– Masa obrzydliwych rzeczy, od surowych żółtek po witaminy. Najtrudniej było przekonać szczenięta, że to matczyne mleko. Ale mniejsza z tym. Czy jesteś gotowa się zakochać?

Spojrzała mu w oczy i, zaskoczona, spytała:

– O co ci chodzi?

Uważnie obserwował jej twarz, jakby rumieńce na policzkach były najbardziej fascynującym zjawiskiem, jakie w życiu zobaczył.

– Nie jesteś pewna własnych myśli, prawda? Nie wierzysz, że skusi cię opieka nad małymi. Wielu ludzi się do tego nie nadaje. Wilk to wilk, a te maluchy nie wyglądają jak na kreskówce Disneya. Są dzikie, czujne i nie chcą dać się oswoić. Ale mam dziwne wrażenie, Mary Ellen, że beznadziejnie się zakochasz.

Mówił naturalnie o małych wilkach. Nie o sobie. Ani przez chwilę nie myślała że chodzi mu o coś innego. To ten niski tembr głosu, gdy wymawiał jej imię… nie wiedziała nawet, że je zna… Spuściła oczy i rozejrzała się za jakimś śladem gniazda czy nory, gdzie mogły przebywać szczeniaki.

– Gdzie są? – spytała niecierpliwie.

– Tutaj. – Wsunął pod pachę dwie butelki, odchylił szerokie gałęzie świerku i położył się na śniegu.

Bardziej ostrożna niż zaciekawiona, także przykucnęła.

– Nie zobaczysz ich z tak daleka. Musisz podejść bliżej.

No, trudno. Dotarła tak daleko, że teraz nie wypadało się cofać. Śnieg zasypał jej głowę, gdy czołgała się w jego stronę. W przeciwieństwie do Steve'a, ją chroniły narciarskie spodnie i dwie kurtki. Usłyszała kichanie i odruchowo chciała powiedzieć „Na zdrowie”, kiedy dostrzegła jedwabisty blask małych oczu.

Gniazdo nie było właściwie jaskinią, raczej długą niską skalną półką sięgającą kilka metrów w głąb ziemi. Świerki i nagi zimą krzak całkowicie maskowały wejście. Wewnątrz jej źrenice musiały się rozszerzyć, by mogła coś widzieć po oślepiającym blasku odbitego w śniegu słońca. Ale zobaczyła małe oczka. Potem drugą parę i jeszcze… Niebieskie, jak u dzieci. Puszyste kulki leżały obok siebie z małymi błyszczącymi noskami i oklapniętymi uszkami. Jedna kulka miała wspaniałe, białe futro ojca.



23 из 121