– Gdy król przekonał się, że St. Denis to zdrajca, wynagrodził mnie, nadając tytuł książęcy – odparował James Leslie.

– O ile sobie przypominam – odpaliła Jasmine – powiedział wtedy, iż nic go to nie kosztowało, gdyż posiadałeś już ziemię i majątek. Otrzymałeś tytuł i nic więcej. Nie uznawaj za szczodrość tego, co nią nie jest, drogi panie.

Kłótnia trwała do późnego wieczora, lecz Jasmine nie udało się przekonać upartego małżonka. W końcu zaakceptowała, acz niechętnie, jego decyzję, nie potrafiła jednak się z nią pogodzić. Wiedziała, że James zmierza na łeb na szyję ku katastrofie. Była na siebie zła, że nie jest w stanie powstrzymać męża, osobiście go zabijając. Książę wystawił oddział, liczący pięćdziesięciu jeźdźców i stu pieszych. Żona ucałowała go z czułością, przeczuwając, iż robi to po raz ostatni. Wspominając w chłodny październikowy wieczór tamtą chwilę, zapłakała.

To, co zdarzyło się później, poznała dzięki relacji swego kapitana, Rudego Hugh, który wyruszył wraz z księciem. James Leslie, pierwszy książę i piąty lord Glenkirk, pomaszerował na południe, by służyć swemu Bogu, krajowi i władcy. Nie został, jak się spodziewał, uznany za bezbożnego i odesłany, gdyż ludzie sprawujący w tym czasie w Szkocji władzę niewiele o nim wiedzieli. To zaś, co wiedzieli, w zupełności im wystarczyło: przyjął Kowenant od razu, gdy mu to zaproponowano, był wierny żonie, wychował bogobojnych synów i córki i nie krążyły o nim żadne plotki.

Po przybyciu stawił się przed swym dalekim kuzynem, generałem porucznikiem Szkocji, sir Davidem Leslie.

– Nie wiedziałem, czy zdecydujesz się przybyć – powiedział David Leslie. – Jesteś teraz najstarszym spośród Lesliech i przez wiele lat nie wytykałeś nosa poza rodzinne wzgórza. Jesteś starszy niż mój brat, prawda?

– Tak, w następne urodziny skończę siedemdziesiąt trzy lata – odparł książę. – Nie przyprowadziłem mego dziedzica. Nie jest jeszcze żonaty, a żona nie chciała się zgodzić, by mi towarzyszył.



10 из 312