
– Potrzebuję matki – odparł.
Jasmine zmarszczyła brwi i puściła dłoń syna.
– Nic podobnego, Patricku. Jesteś księciem Glenkirk i musisz traktować swe obowiązki poważnie. Spróbuj zrozumieć. Muszę wyjechać do Anglii, i to z kilku powodów. Po pierwsze, Szkocja to dla mnie teraz zbyt smutne miejsce. Po drugie, muszę dopilnować, by Henry, Deverall Indii i moi wnukowie nie zaangażowali się w to religijne szaleństwo. Charlie, mój niezupełnie królewski Stuart, zastanawia się, czy byłoby rozsądnie wesprzeć króla. Spróbuję wyperswadować mu ten pomysł, to zaś prowadzi do jeszcze jednej sprawy, którą muszę z tobą omówić. Nie wolno ci nigdy, przenigdy zaangażować się w intrygi królewskich Stuartów, Patricku. Niebezpiecznie jest już choćby ich znać. Nie muszę powtarzać ci, jak układały się dotąd nasze stosunki, gdyż znasz historię obu rodów nadto dobrze. Twój ojciec nie posłuchał mego ostrzeżenia ani nie wyciągnął wniosków z tego, co opisano w rodowych kronikach, i na rodzinę spadła kolejna klęska. Z rozmysłem trzymaliśmy się dotąd z dala od dworu, aby ochronić ciebie i Glenkirk. Nie znasz królewskich Stuartów. Są czarujący, ale nie można im ufać. Oby Bóg sprawił, że nigdy nie będzie ci dane ich poznać! Winien jesteś lojalność przede wszystkim Bogu, a zaraz po nim klanowi i Glenkirk. Rób tylko to, co może okazać się korzystne dla nich i dla rodziny. Stuartowie posiadają charyzmę, ale nie dbają o nic poza zaspokajaniem własnych pragnień. Zostań w Glenkirk, gdzie będziesz bezpieczny.
– Co pocznę bez ciebie, matko? – zapytał, niepocieszony. Wkrótce zostanie sam. Nie zdarzyło się to nigdy dotąd.
– Musisz znaleźć sobie żonę, Patricku. Glenkirk potrzebuje młodej księżnej, nie pogrążonej w żalu starej wdowy – odparła Jasmine z westchnieniem. – Znajdź odpowiednią dziewczynę i upewnij się, że będziesz mógł ją pokochać. Może pewnego dnia wrócę do was, do domu.
