
— Ja również nie lubię wysyłać szpiegów, ale bardzo martwię się Marleną, tym bardziej, że przychodzą jej do głowy różne rzeczy. Chciałabym usłyszeć, na co wpadła tym razem.
Orinel pokręcił głową.
— Dobrze, ale proszę jej nie mówić, że wspominałem o tym. To co powiedziała to istne szaleństwo. Twierdzi, że Ziemia zostanie zniszczona.
Czekał na śmiech Insygny.
I nie doczekał się. Zamiast śmiechu usłyszał krzyk:
— Co? Dlaczego tak powiedziała?
— Nie mam pojęcia, pani doktor. Marleną jest bardzo rozumna, ale czasami wpadają jej do głowy śmieszne rzeczy. Może chciała mnie nabrać…
— Z pewnością — przerwała mu Insygna. — Ona ma nieco dziwne poczucie humoru. Słuchaj, nie chcę, abyś mówił o tym komukolwiek. Chciałabym uniknąć plotek. Rozumiesz?
— Tak, pszepani.
— Mówię poważnie: ani słowa! Orinel kiwnął głową.
— Dziękuję za informację, Orinel. Dobrze, że mi powiedziałeś. Porozmawiam z Marleną i dowiem się, co ją martwi. I nie powiem jej o naszej rozmowie.
— Dziękuję — powiedział Orinel. — Ale mam jeszcze jedną sprawę, pszepani.
— O co chodzi?
— Czy Ziemia będzie zniszczona?
Insygna spojrzała na niego i powiedziała z wymuszonym śmiechem:
— Oczywiście, że nie! Możesz odejść. Spojrzała za oddalającym się chłopcem i bardzo żałowała, że nie zdobyła się na przekonujące zaprzeczenie.
Janus Pitt wyglądał imponująco — co znacznie pomogło mu w dojściu do rangi komisarza na Rotorze. We wczesnym okresie powstawania Osiedli istniało duże zapotrzebowanie na ludzi o przeciętnym wzroście — tłumaczono to mniejszymi wymaganiami co do kubatury pomieszczeń i środków do życia per capita, W końcu jednak zrezygnowano z jakichkolwiek zastrzeżeń co do wzrostu mieszkańców Osiedli, mimo to w genach przekazywano sobie to wstępne ograniczenie i ludzie mieszkający na Rotorze byli o jeden do dwóch centymetrów niżsi niż późniejsi osadnicy.
