Muszę opuścić to miejsce, póki nie wszystko jeszcze stracone! Tak będzie najlepiej. Dla mnie i tak nie ma tu przyszłości, nie czeka mnie tu ani miłość, ani szczęście!

Westchnęła ciężko, z trudem tłumiąc szloch.

Tam w dole, w jej rodzinnej osadzie, zagościło niepojęte dla niej zło i nienawiść. Zdawała sobie sprawę, że kilkoro ludzi czuje do niej głęboką niechęć. To cena, którą musiała zapłacić.

Ale ten jeden, który nienawidził jej bez powodu?

Zielonooki Potwór, jak nazywała go w myślach, zniszczył w niej całkiem poczucie wartości. Pogardę współmieszkańców łatwiej jej było zrozumieć, oni po prostu nie pojmowali tego, co się stało.

Pod wpływem wspomnień do oczu napłynęły jej łzy. Cóż, najpiękniejsze chwile i tak minęły bezpowrotnie w dniu, gdy Olaf, którego obdarzyła swym naiwnym dziewczęcym uczuciem i któremu pozostała wierna, wyjechał stąd na zawsze.

Niektórzy ludzie rodzą się przywódcami. Tak właśnie było z Olafem Brinkiem. Przypomniało jej się, że jako nastolatek z promienną radością nosił na rękach swego małego siostrzeńca, nie wstydząc się kolegów. I nikt się z niego nie wyśmiewał! Zawsze występował w obronie słabszych, ujmował się za tymi, z których się naigrywano. Swym zachowaniem wzbudzał powszechny szacunek nawet wśród szyderców.

Wszyscy się do niego garnęli, bo mimo niekwestionowanych zalet nie udawał chodzącej cnoty. Ellen go uwielbiała. Zadurzyła się w nim, choć uczył się trzy klasy wyżej. Miała piętnaście lat, gdy Olaf opuścił rodzinną osadę. Właściwie nigdy nie zwrócił na nią uwagi, ale jej to nie przeszkadzało. Wystarczało, że po prostu był w pobliżu.

Zmęczona i zrezygnowana przesunęła dłonią po pniu brzozy, a potem ruszyła dalej na spotkanie nieznanego. Szybko pochłonął ją mrok.

Miała dopiero dwadzieścia trzy lata, ale przestała się łudzić, że kiedykolwiek jeszcze zazna radości. Nie miała dla kogo żyć. Ślady dziewczyny urywały się na brzegu górskiego stawu na płaskowyżu.



2 из 112