
– Tak, wiem – potwierdziła Ellen żałośnie.
Pamiętała doskonale pierwszy dzień rozprawy. Rano ścięła się z komisarzem Hallarem.
„Dlaczego nie chcesz dać chłopakowi jeszcze jednej szansy?” pytał z gniewem w głosie. „Nie ma ani jednego dowodu na to, że rozprowadzał narkotyki. A przysięga, że jest niewinny. Dlaczego się uparłaś, by go posłać za kratki?”
Ellen milczała, z trudem powstrzymując się od płaczu. Hallar odszedł w końcu, rzucając na pożegnanie garść szyderczych słów. Potem w sądzie Arild wpadł w histerię, kiedy zadano mu kilka podchwytliwych pytań, na które nie potrafił odpowiedzieć. Zaczął wykrzykiwać, że jest niewinny, a Ellen zapewne pomyliła go z jego kuzynem Bjarnem Lange. W końcu Arild się załamał i zaczął sypać. Ujawnił, że miał dwóch wspólników: kuzyna Bjarna, którego natychmiast aresztowano, i wielkiego rekina branży narkotykowej Otto Svartena, którego, jak wspomniał Olaf, do tej pory nie zdemaskowano. Następnego dnia Ellen nie zjawiła się w sądzie, ale przeczytała w gazetach, że Bjarne pogrążył Arilda, zrzucając na niego całą winę. Aresztowano ich obu. Mimo że nie znaleziono dowodów na to, że Arild dopuścił się przestępstwa w ich osadzie, zgromadzono dostatecznie długą listę wykroczeń, by skazać zarówno jego, jak i Bjarnego, na kilka lat. Inspektor Hallar wówczas się na nią wściekł. „Czy potrzebne było grzebanie w przeszłości, kiedy chłopak zaczął nowe życie?” pytał, a Ellen nie mogła nic powiedzieć na swą obronę.
Kiedy tak biła się z myślami, Olaf wyraził na głos, to co czuła:
– Wiesz dobrze, że to nie przez ciebie Arild otrzymał wyrok. Ty jedynie zwróciłaś uwagę policji na niebezpieczny proceder mający miejsce w Siljar, ale obaj oskarżeni zostali skazani za przestępstwa, które im udowodniono.
– Co z tego? I tak chcą się na mnie zemścić za to, że im pokrzyżowałam plany i zniszczyłam rynek zbytu. Przypuszczam, że to właśnie kuzyn Arilda i ten tajemniczy Svarten usiłują mnie teraz dopaść, prawda?
