– Dziękuję, chętnie.

A niech to! Gerd miała nadzieję, że Goggo odmówi. Weszła do swej maleńkiej kuchenki i rozejrzała się bezradnie. Czym by tu poczęstować nieproszonego gościa? Ale nim zdążyła się zastanowić, usłyszała triumfalny okrzyk Goggo:

– Proszę bardzo, nie myliłam się!

Gerd cofnęła się do pokoju, a gdy zorientowała się, co uczyniła Ågot, wszystko się w niej zagotowało z gniewu.

Energiczna dziennikarka bezczelnie zajrzała do niewielkiej pracowni ukrytej za zamkniętymi drzwiami i grzebała właśnie w stosie płócien i kartonów ze wzorami gobelinów.

– Jednak jesteś artystką! – zawołała z satysfakcją. – Popatrzmy… No proszę, wcale nieźle!

– Goggo! To moje prywatne rzeczy, nie życzę sobie…

– Ależ to jest naprawdę śliczne – powiedziała Goggo nie zrażona i zatrzymała wzrok na niewielkim kartonie w delikatnych odcieniach błękitu i szarości.

– Rzeczywiście – uśmiechnęła się Gerd, postanawiając załatwić sprawę ugodowo. W końcu co się stało, to się nie odstanie. Może po prostu Goggo spragniona jest odrobiny przyjaźni? – To moja pierwsza próba tkacka. Miałam wtedy piętnaście lat i kochałam się w najwspanialszym chłopaku pod słońcem. Kiedy dowiedziałam się, że ma wyjechać z naszej osady, wydawało mi się, że świat się zawali. Namalowałam wtedy ten obraz, a potem według wzoru utkałam gobelin, który ofiarowałam chłopcu na pożegnanie. Jak widzisz, za pomocą barw starałam się wyrazić swe uczucia. Nie miłość, bo dla niej zarezerwowane są barwy ostre, zdecydowane. Te smutne, zgaszone kolory obrazują przyjaźń, która jest łagodnym i bezinteresownym uczuciem, nie sądzisz? Miałam nadzieję, że w ten sposób wyrażę najpełniej, jak bardzo będę za nim tęsknić.

W głosie Gerd pobrzmiewały ciepłe nuty. Dziewczyna liczyła na to, że Goggo zrozumie, ale dziennikarka popatrzyła na nią swymi zimnymi oczami i zapytała:

– To znaczy, że nie wyznałaś mu, co do niego czujesz?

– Nie inaczej jak tylko poprzez podarunek. Ale kiedy wróciłam do domu, płakałam tak bardzo, że serce mi omal nie pękło.



8 из 112