— Widzę! — zawołał kościelny. — Wygląda jak metal.

— Poświeć latarką — zwrócił się Carruthers do nowego rekruta. Rekrut, który już zapomniał, jak się zapala latarkę, majstrował przy niej przez chwilę, a potem zaświecił Carruthersowi w twarz.

— Nie na mnie — zgromił go Carruthers. — Tam!

Wyrwał latarkę rekrutowi i oświetlił stos drewna. Dostrzegłem błysk metalu. Serce we mnie skoczyło.

— Zrzućmy te deski — zawołałem i wszyscy zabraliśmy się do roboty.

— Mam — oznajmił kościelny. Razem z Carruthersem i nowym rekrutem wyciągnęli coś z rumowiska.

Metal poczerniał od sadzy, wygiął się i popękał, ale od razu rozpoznałem przedmiot, podobnie jak kościelny.

— To tylko kubeł na piasek — stwierdził i wybuchnął płaczem. Fizycznie było niemożliwe, żeby kościelny cierpiał na dyschronię, chyba że jakimś cudem się zaraził. A jednak wykazywał podobne objawy.

— Widziałem ten kubeł jeszcze wczoraj wieczorem — zaszlochał w bardzo usmoloną chusteczkę — a teraz patrzcie.

— Wyczyścimy go — przyrzekł Carruthers, niezręcznie klepiąc kościelnego po ramieniu. — Będzie jak nowy. — W co wątpiłem.

— Rączka całkiem się urwała — chlipnął kościelny i głośno wysiąkał nos. — Sam napełniłem ten kubeł piaskiem. Sam go powiesiłem przy południowych drzwiach.

Południowe drzwi znajdowały się po drugiej stronie kościoła, oddzielone od Kaplicy Sukienników całą długością nawy oraz niezliczonymi rzędami solidnych dębowych ławek.

— Znajdziemy rączkę — obiecał Carruthers, w co również wątpiłem, po czym ukląkł jak do modlitwy i zaczął rozgrzebywać deski.

Zostawiłem go i nowego rekruta, który zaglądał pod schody, pewnie wypatrując kotów, i wróciłem do miejsca, gdzie dach zawalił się w jednym kawałku.

Stanąłem tam, w dawnym środku nawy, i próbowałem ustalić zakres poszukiwań. Wybuch cisnął kubeł z piaskiem prawie przez pół kościoła, w kierunku przeciwnym do podmuchu z okna Kaplicy Sukienników. Co oznaczało, że strusia noga biskupa mogła być dosłownie wszędzie.



17 из 539